Zdrowie seksualne Polaków
Zdrowie seksualne Polek i Polaków wciąż pozostaje jednym z najbardziej zaniedbanych obszarów systemu ochrony zdrowia. Choć dotyczy niemal każdej dorosłej osoby, nadal funkcjonuje w przestrzeni mitów i dezinformacji. W czasie konferencji InfluenceMed – organizowanej przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu – specjaliści dowodzili, że brak edukacji, tabu kulturowe, wpływ Internetu oraz nieumiejętność rozmowy mają realne konsekwencje dla dobrostanu psychicznego i fizycznego pacjentów.
Eksperci uczestniczący w dyskusji "Zdrowie seksualne Polek i Polaków. O czym boimy się mówić, a co wstydzimy się zapytać? Dlaczego badania kliniczne i EBM są odpowiedzią na aktualne problemy?" zgodnie przyznali, że przedmiot edukacja zdrowotna, którego nie udało się wprowadzić do programu nauczania jako obowiązkowego, to jedna z "przegranych walk". Zabrakło w niej dialogu nie tylko z młodzieżą, ale i z rodzicami.
Prof. Krzysztof Nowosielski, specjalista w dziedzinie ginekologii i położnictwa ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego podkreślił, że edukacja zdrowotna to znacznie więcej niż nauka o seksie. – To umiejętność słuchania własnego organizmu, która może uratować życie, bo pozwala rozpoznać objawy chorób na wczesnym etapie i zgłosić się do pracownika ochrony zdrowia – dodał.
Ciało jako źródło wiedzy o zdrowiu
Gdy w przestrzeni publicznej brakuje faktów, ich miejsce zajmują boty, szarlatani i media społecznościowe. Ta luka informacyjna uderza w różne pokolenia w odmienny sposób. Podczas gdy młodsze pacjentki coraz śmielej zadają pytania w gabinetach, dla starszych pokoleń intymność pozostaje tabu. – Rozmowa na ten temat jest dla nich kłopotliwa – zauważyła Kamila Grabek, urofizjoterapeutka. – Poza tym wiele kobiet ze starszych pokoleń po urodzeniu dzieci przestaje uczęszczać do ginekologa, błędnie zakładając, że profilaktyka ich już nie dotyczy.
Na ważny aspekt zwrócił uwagę prof. Błażej Misiak, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: – Nie potrafimy patrzeć na temat zdrowia w kategoriach całości. Oddzielamy od siebie zdrowie fizyczne, psychiczne i seksualne, podczas gdy one są nierozerwalnie powiązane i mają na siebie ogromny wpływ.
Wykluczenie seksualności z obszaru zagadnień medycznych sprawia, że ewentualne problemy przestają być traktowane jak coś, co wymaga profesjonalnej diagnostyki i leczenia, a zaczynają funkcjonować jako temat wstydliwy. Efekt? 60 proc. Polaków rozmawia o życiu seksualnym ze swoimi partnerami, 20 proc. z przyjaciółmi i znajomymi, a 20 proc. nie rozmawia w ogóle. – Tymczasem seks jest formą rozmowy. Ona może być szybka, wolna, intensywna, ale jeśli jej brakuje, pojawiają się frustracje – stwierdził prof. Krzysztof Nowosielski. – Nie mamy problemu, aby powiedzieć, że boli nas ząb czy kolano, ale o sprawach związanych z życiem intymnym nie mówimy.
Seksualność w cieniu tabu i dezinformacji
Specjaliści przyznali, że współczesna kultura cyfrowa narzuca nierealne wzorce, które niszczą satysfakcję z realnych relacji. Ekspert Śląskiego Uniwersytetu Medycznego nazwał wszechobecną pornografię "McDonald’sem seksualności".
– Działa jak fast food: idziesz, po dwóch minutach masz "posiłek", na chwilę czujesz się nasycony i szczęśliwy. W dłuższej perspektywie sprawia jednak, że przestajesz umieć realizować swoje prawdziwe potrzeby, bo mózg przyzwyczaja się do prostych, natychmiastowych bodźców – wyjaśnił. To zjawisko, w połączeniu z tzw. "tinderyzacją" społeczeństwa, buduje iluzję władzy i sprawstwa bez konieczności budowania więzi czy ustalania granic.
Efektem jest przenoszenie wyimaginowanych obrazów z ekranów do rzeczywistości, co kończy się kompleksami. Pacjentki, nasycone bodźcami z mediów społecznościowych, zaczynają wątpić w prawidłowość budowy własnego ciała, choć problemem zwykle nie jest anatomia, lecz psychika.
Prof. Błażej Misiak wskazał na narastające zjawisko dysmorfofobii – obsesyjnego i nieuzasadnionego niezadowolenia z wyglądu własnego ciała, bardzo często skutkujące zaburzeniami w sferze zdrowia psychicznego i seksualnego.
Do niebezpiecznych mitów należy też przekonanie, że seks musi boleć lub że ból jest "naturalnym" kosztem życia intymnego. Kamila Grabek przyznała, że bolesne współżycie często nie jest problemem ginekologicznym, lecz wynika z nadmiernego napięcia mięśniowego. Brak rozmowy o dyskomforcie prowadzi jednak do narastania problemu, a pacjentki często trafiają do specjalisty dopiero po latach cierpienia, gdy problem jest już w zaawansowanej postaci. Wiele osób wciąż wierzy także, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni zawsze powinni mieć ochotę i być gotowi na intymne spotkania. I tu znów szwankuje komunikacja między partnerami, co niejednokrotnie prowadzi do rozpadu związków.
Zdrowie seksualne to także zdrowie
Debata obaliła również stereotyp, że życie seksualne kończy się wraz z pewnym wiekiem lub chorobą. Prof. Krzysztof Nowosielski przytoczył historię 72-letniej pacjentki onkologicznej, która dzięki otwartemu pytaniu lekarza o sferę intymną, odzyskała poczucie bycia kobietą i otworzyła się na nową relację. – Wiek to tylko cyfra – zaznaczył, dodając, że dla seniorów pytanie o zdrowie seksualne jest często sygnałem, że lekarz wciąż widzi w nich ludzi zdolnych do bycia spełnionymi w tej sferze.
Podczas podsumowania dyskusji eksperci sformułowali kluczowe przesłania dla pacjentów:
– Stańcie po kąpieli przed lustrem, spójrzcie na swoje ciało i się nim zachwyćcie. Jeśli nauczymy się cieszyć własnym ciałem i ciałami innych, to nasze zdrowie będzie rozkwitało – powiedział prof. Krzysztof Nowosielski.
– Nie bójmy się prosić o pomoc, nie udawajmy, że poradzimy sobie sami. Jeśli pojawiają się jakieś problemy, zgłoście się jak najszybciej do specjalisty – zaapelowała Kamila Grabek.
– Uznajmy w końcu seksualność za taki sam aspekt zdrowia jak każdy inny – zakończył prof. Błażej Misiak.