Wróć do strony głównej
Aktualności | 11.07.2013

Dr Aureliusz Kosendiak ukończył prestiżowy triatlon

30.06.2013 roku dr Aureliusz Kosendiak, pracownik Zakładu Organizacji Zarządzania Wydziału Nauk o Zdrowiu wziął udział w najbardziej prestiżowych zawodach triatlonowych w Europie. Pod względem liczby startujących osób to drugie, co do wielkości zawody na świecie - 3000 startujących zawodników i ponad 100 000 kibiców. Zawody Ironman to takie, w których każdy uczestnik musi pokonać 226 km w tym 3,8km pływania, 180 km na rowerze i przebiec 42,2km. Limit na cały wyścig to 17 godzin.

Klagenfurt to miasteczko położone u podnóża Alp, w sąsiedztwie pięknego jeziora Wörthersee w południowo-zachodniej Austrii. W tym roku organizowano 15. edycję zawodów. Na starcie stanęli najlepsi zawodnicy w tym rekordzista świata na tym dystansie. Dr Kosendiak zajmuje się triatlonem hobbystycznie i już 2-krotnie ukończył tego typu zawody. Przygotowania do tego typu wyzwań, bo tak to można określić, wymagają zarówno ogromnej pracy fizycznej, jak i psychicznej. Do Klagenfurtu został zaproszony przez firmę Emarketing Experts z Warszawy, która zapewniła mu pakiet startowy ponad 500 euro oraz noclegi w hotelu. Start do zawodów odbył się o 7 rano, 3000 uczestników, po sygnale z armaty, wbiegło do jeziora, żeby zmierzyć się ze swoimi słabościami na tym morderczym dystansie. Ostatni jednokilometrowy odcinek pływania odbywał się bardzo wąskim kanale, po obu jego stronach stało wiele tysięcy kibiców.
- To - mówi dr Aureliusz Kosendiak - były bezcenne wrażenia, gdy płynie się w trzytysięcznej ławicy niesionym dopingiem tłumu.

Drugą konkurencją triatlonu jest jazda na rowerze na dystansie 180 km. Organizatorzy poprowadzili uczestników zawodów przepiękną ale bardzo ciężką i wymagającą trasą z licznymi podjazdami o nachyleniach sięgających 12%. Pech chciał, że na 115 km trasy zawodnikowi z naszej uczelni zniszczyła się opona i ponad 65 km musiał jechać na jednym kole, na samej rawce. Kosztowało go to bardzo dużo sił, opanowania psychicznego oraz charakteru, żeby dokończyć etap jazdy na rowerze. Wielu zawodników będących na trasie rezygnowało i poddawało się bez walki. Dr Kosendiak dotarł do boksu gdzie zostawia się rower i wybiegł na 42 km trasę maratonu. Pomimo ogromnego zmęczenia, bólu nóg, kurczy mięśniowych kontynuował bieg w bardzo niesprzyjających warunkach panował prawie 30 stopniowy upał. Po 11 godzinach i 37 minutach zameldował się na mecie, niesiony wrzawą i dopingiem kibiców z flagą Polski i naszego Uniwersytetu Medycznego. Pomimo licznych kryzysów, wielu straconych niepotrzebnie sił na uszkodzonym rowerze, ukończył sam bieg z 475 wynikiem. Wynik jest tu jednak dla niego rzeczą drugorzędową. Najważniejsze to dobra zabawa, umiejętność pokonywania własnych słabości oraz motywowanie innych do podejmowania jakże ważnej systematycznej aktywności ruchowej.

Za każdym razem, gdziekolwiek dr Aureliusz Kosendiak startuje, zawsze podkreśla, że jest pracownikiem Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ten heroiczny wysiłek i walkę na 226-kilometrowym dystansie chciałby zadedykować wszystkim tym, którym brakuje motywacji oraz tym, którzy często i łatwo rezygnują z realizacji własnych celów i marzeń.

Galeria zdjęć
Autor: Administrator Administrator Data utworzenia: 11.07.2013 Autor edycji: Administrator Administrator Data edycji: 11.07.2013