Dwie twarze samotności
Czy można mieć setki znajomych w mediach społecznościowych, bywać na spotkaniach towarzyskich, a jednocześnie cierpieć z powodu samotności? I dlaczego brak poczucia bliskiej, wspierającej relacji bywa łączony z gorszym stanem zdrowia psychicznego? Odpowiedzi na te pytania przynoszą wyniki najnowszego badania przeprowadzonego w ramach programu "Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza" Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (UMW), opublikowane na łamach czasopisma "Epidemiology and Psychiatric Sciences".
Samotność coraz częściej uznawana jest za jedno z najważniejszych wyzwań zdrowia publicznego w XXI wieku. Autorzy badania podkreślają jednak, że pod tym pojęciem kryją się różne stany, dlatego w projekcie precyzyjnie rozróżnili samotność społeczną od samotności emocjonalnej.
– Można utrzymywać niewiele kontaktów, ale nie doświadczać samotności i odwrotnie – mieć wiele powierzchownych relacji, a jednocześnie nie mieć nikogo, z kim można porozmawiać o ważnych sprawach czy poczuć się naprawdę zrozumianym. Nasze badanie sugeruje, że to właśnie wymiar emocjonalny ma kluczowe znaczenie dla zdrowia psychicznego – wyjaśnia prof. Błażej Misiak, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii UMW oraz szef projektu.
Groźna samotność emocjonalna
Aby uchwycić te zależności, zespół przeprowadził badanie na grupie 3275 dorosłych osób z populacji ogólnej. Uczestnicy zostali ocenieni dwukrotnie, w odstępie około 6–7 miesięcy. Taki model, choć umożliwił prześledzenie zmian w czasie i sprawdzenie, które zjawiska pojawiały się wcześniej, nie dał jednak podstaw do jednoznacznego wskazania przyczyny i skutku.
W analizie wykorzystano zaawansowane modelowanie sieciowe. Badanie nie polegało na stawianiu twardych diagnoz klinicznych, lecz na ocenie nasilenia konkretnych objawów: od depresji i lęku uogólnionego, przez lęk społeczny, aż po myśli paranoiczne i podejrzliwość.
Wyniki pokazały, że samotność społeczna (poczucie braku szerszej sieci kontaktów, grupy znajomych czy przyjaciół) oraz samotność emocjonalna (brak bliskiej, intymnej relacji i wsparcia ze strony znaczącej osoby) to dwa różne zjawiska o odmiennym wpływie na zdrowie człowieka. I że to właśnie samotność emocjonalna okazuje się groźniejsza dla psychiki. Badacze zaobserwowali, że jest ona dwukierunkowo związana ze wszystkimi analizowanymi objawami psychopatologicznymi.
– Widzimy tu mechanizm przypominający błędne koło. Poczucie braku bliskiej, bezpiecznej relacji nasila objawy depresji czy lęku, co z kolei sprawia, że człowiek jeszcze bardziej się wycofuje i ma większe trudności w budowaniu więzi. W efekcie samotność się pogłębia, a stan psychiczny ulega pogorszeniu – ocenia prof. Błażej Misiak.
"Bycie wśród ludzi" to za mało
Odmienny profil zależności wykazała samotność społeczna. Okazało się, że ma znacznie słabszy związek z problemami psychicznymi. Wiąże się przede wszystkim z obiektywną izolacją społeczną (mniejszą liczbą kontaktów) oraz wyższym lękiem społecznym, ale nie wpływa na rozwój depresji czy myśli paranoicznych w takim stopniu jak brak emocjonalnej bliskości.
– Sam fakt, że mamy mniej znajomych, nie musi automatycznie oznaczać gorszego zdrowia psychicznego, bo jedna głęboka, wspierająca więź może mieć większy wpływ ochronny na naszą psychikę niż dziesiątki powierzchownych kontaktów. Samo "bycie wśród ludzi" nas nie chroni – zaznaczają autorzy badania.
Samotność emocjonalna bywa niewidoczna dla otoczenia – może dotyczyć osób aktywnych zawodowo, odnoszących sukcesy i otoczonych ludźmi, które wewnątrznie nie czują wsparcia. Dlatego wyniki badania mają duże znaczenie dla profilaktyki.
Naukowcy postulują wprowadzenie krótkich, standaryzowanych pytań o charakter samotności już na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, w gabinetach psychologicznych i psychiatrycznych. Pozwoliłoby to na wczesną identyfikację osób zagrożonych kryzysem psychicznym, zanim rozwinie się u nich pełnoobjawowe zaburzenie. Co ważne, różne oblicza samotności wymagają innych form pomocy.
– W przypadku samotności społecznej skuteczne mogą być działania aktywizujące, rozwijanie umiejętności społecznych czy udział w życiu lokalnych społeczności. Jednak przy samotności emocjonalnej samo zwiększenie liczby kontaktów nie pomoże. Tutaj interwencje powinny być ukierunkowane na budowanie zaufania, bezpieczeństwa, głębokiej więzi i jakości relacji, na przykład poprzez wsparcie rodzin, terapię par czy podejścia oparte na teorii przywiązania, takie jak terapia skoncentrowana na emocjach i więzi – tłumaczy prof. Błażej Misiak.
Jeden problem, dwa rozwiązania
W kontekście zdrowia publicznego programy profilaktyczne nie powinny więc ograniczać się wyłącznie do organizowania wydarzeń czy klubów spotkań. Nowoczesne podejście musi wspierać tzw. społeczne przepisywanie (social prescribing), czyli kierowanie pacjentów do zorganizowanych aktywności środowiskowych, które realnie pomagają w budowaniu trwałych i opartych na zaufaniu relacji.
Choć badanie miało ograniczenia (dane zbierano za pomocą ankiet internetowych, a okres 6–7 miesięcy nie pozwala na pełną ocenę wieloletnich zmian), dowodzi, że w świecie pełnym powierzchownych kontaktów cyfrowych, to właśnie poczucie autentycznej bliskości staje się najważniejszą tarczą ochronną dla ludzkiej psychiki.
Publikacja Unravelling longitudinal associations of social and emotional loneliness with social isolation and mental health outcomes: a cross-lagged panel network analysis ukazała się w czasopiśmie Epidemiology and Psychiatric Sciences. Praca jest efektem projektu badawczego finansowanego z programu "Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza" Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (nr zadania: IDUB.C230.24.001).