Wróć do strony głównej
Aktualności | 07.01.2026

Guzy nerki zamieniają w kule lodu

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) wyrósł na najważniejszy ośrodek na mapie Polski, wykonując obecnie około 70% wszystkich zabiegów krioablacji nowotworów nerek w kraju. Dzięki unikatowej metodzie zamrażania nowotworów oraz ścisłej współpracy radiologów zabiegowych i urologów, pacjenci zmagający się z „cichym zabójcą” mogą liczyć na radykalne wyleczenie podczas krótkiego, niemal bezbolesnego zabiegu.

Za sukcesem wrocławskiego ośrodka stoi zespół urologów i radiologów, których liderem jest prof. dr hab. Maciej Guziński, radiolog interwencyjny i kierownik Pracowni Radiologii Zabiegowej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Wprowadził metodę krioablacji do USK po intensywnych szkoleniach w wiodących ośrodkach we Francji i we Włoszech. Profesor podkreśla, że główną innowacją jest możliwość całkowitego zniszczenia guza wewnątrz ciała pacjenta bez nacinania skóry, co pozwala na odchodzenie od tradycyjnej chirurgii otwartej czy laparoskopii. W przypadku krioablacji narzędziem stają się cienkie igły i trójwymiarowa nawigacja obrazowa.

– To chirurgiczna precyzja bez użycia skalpela. W tej metodzie wykorzystujemy specjalny, szybki tomograf zabiegowy, gdzie czas naświetlania wynosi około sekundy, co pozwala nam na bieżąco i bardzo dokładnie monitorować każdy etap operacji – wyjaśnia prof. Maciej Guziński. – Pacjent leży nieruchomo na stole tomograficznym w stanie tzw. analgosedacji. Oznacza to, że jest on w stałym kontakcie z personelem i może z nami rozmawiać, ale co najważniejsze – nie odczuwa żadnego bólu. Po precyzyjnym wypozycjonowaniu igieł na odpowiednią głębokość, do centrum guza dostarczana jest energia w postaci bardzo niskiej temperatury. Końcówki igieł mogą osiągnąć nawet -120°C.

Specjalista podkreśla, że kluczowe dla powodzenia zabiegu jest osiągnięcie temperatury poniżej -40°C, ponieważ to właśnie ona gwarantuje nieodwracalne zniszczenie komórek nowotworowych. Efekty mrożenia obserwuje się na żywo na monitorze tomografu. Powstająca kula lodu jest wyraźnie widoczna w skali szarości, co pozwala lekarzom upewnić się, że mrożenie objęło cały guz z odpowiednim zapasem, nie docierając jednocześnie zbyt blisko sąsiednich narządów. 

– Pojedynczy cykl mrożenia trwa od 3 do 20 minut, a zazwyczaj stosujemy dwukrotne mrożenie i rozmrażanie, aby mieć całkowitą pewność, że tkanka została zniszczona – dodaje prof. Guziński. – Po zabiegu zamrożony guz staje się martwą, jałową tkanką, którą organizm powoli wchłania, zamieniając ją w nieaktywną bliznę. Sam proces mrożenia i rozmrażania trwa około 40 minut, jednak cała procedura, wliczając precyzyjne celowanie igłami, może zająć do dwóch godzin.

Bezpieczeństwo i komfort pacjenta

Skuteczność krioablacji guzów nerek w USK we Wrocławiu ocenia się na 90 procent. Z ponad dwuletniej obserwacji wynika, że u dziewięciu na dziesięciu pacjentów guz maleje lub całkowicie znika po jednym zabiegu. Tylko u nielicznych chorych procedurę trzeba powtórzyć. Jej największą zaletą jest połączenie skuteczności z minimalną inwazyjnością, co szczegółowo opisuje prof. dr hab. Wojciech Krajewski, specjalista z Uniwersyteckiego Centrum Urologii USK we Wrocławiu.

– Zabieg jest minimalnie inwazyjny, ponieważ zamiast dużego cięcia chirurgicznego wymaga jedynie wprowadzenia kriosond przez skórę. Poza samym momentem nakłucia procedura jest zasadniczo bezbolesna, gdyż zamrażanie tkanek nie boli w ogóle – podkreśla prof. Wojciech Krajewski. – Wykonujemy go w znieczuleniu miejscowym lub płytkiej sedacji pod nadzorem anestezjologa, co pozwala uniknąć obciążeń związanych z pełną narkozą. Co kluczowe, nie dochodzi tu do przecinania tkanek wewnątrz jamy brzusznej. Powstająca kula lodu nie niszczy ich mechanicznie, lecz indukuje proces apoptozy i martwicy – nowotwór po prostu obumiera, zamieniając się z czasem w nieaktywną, jałową bliznę.

Przy wszystkich zaletach nowej metody, prof. Krajewski zaznacza, że kluczowa jest odpowiednia kwalifikacja. W Polsce rocznie diagnozuje się raka nerki u ponad 5 tysięcy osób, częściej u mężczyzn. Krioablacja jest rozwiązaniem idealnym dla pacjentów starszych, schorowanych, z istotnymi obciążeniami kardiologicznymi oraz tych, którzy przeszli już wcześniej operacje nerek. W ich przypadku klasyczna chirurgia byłaby obarczona zbyt dużym ryzykiem. Choć standardowo za bezpieczną granicę przyjmuje się guzy o wielkości do 4 cm, wrocławski zespół z sukcesem leczył tą metodą zmiany sięgające nawet 6-7 cm w wybranych lokalizacjach. Często to właśnie nie sama wielkość, a dokładne położenie guza – na przykład bliskość innych narządów – jest decydującym czynnikiem analizowanym podczas drobiazgowej kwalifikacji. Ogromnym atutem jest również tempo rekonwalescencji: pacjenci przychodzą do szpitala dzień przed zabiegiem i zazwyczaj wychodzą po dobie obserwacji.

Walka z „cichym zabójcą”

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jako pierwszy ośrodek w Polsce rozpoczął wykonywanie tych zabiegów w ramach NFZ już w czerwcu 2023 roku, natychmiast po wprowadzeniu refundacji – do dziś przeprowadzono ich tu blisko 200. W Polsce w większości ośrodków wykonuje się ich zaledwie kilka lub kilkanaście. Dzięki temu doświadczeniu, wrocławski szpital stał się ośrodkiem referencyjnym, do którego trafiają pacjenci z całego kraju. Prof. dr hab. Tomasz Szydełko, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Urologii USK we Wrocławiu, zwraca jednak uwagę na problem późnej wykrywalności raka nerki.

– Nowotwory nerki bardzo długo rosną bezobjawowo i bez profilaktycznych badań mogą zostać niezauważone. Mogą osiągać bardzo duże średnice, nie dając żadnych dolegliwości, dlatego nowotwór nerki jest nazywany cichym zabójcą – podkreśla prof. Tomasz Szydełko. – Namawiamy pacjentów, żeby w ramach troski o własne zdrowie wykonali raz do roku badanie USG, dzięki któremu można wykryć nawet niewielkie guzy. Dobra informacja jest taka, że rosną one powoli, około kilku milimetrów rocznie, więc regularne badanie daje szansę na wczesne wykrycie. Na pewno wskazaniem do częstszych kontroli jest obciążenie rodzinne – jeśli ktoś z bliskich chorował, zdecydowanie należy robić badania kontrolne.

Prof. Tomasz Szydełko wyjaśnia również, że krioablacja jest uznawana za leczenie radykalne.

– Guz jest niszczony przez kryształki lodu i ma to doprowadzić do całkowitego zniszczenia tkanki nowotworu. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to metoda, która ma zastąpić powszechnie stosowane usunięcie guza, ale rozwiązanie stosowane zgodnie z wytycznymi w wybranych przypadkach. Przykładowo, guzy położone bardzo blisko jelita mogą się nie nadawać do tej metody ze względu na ryzyko uszkodzenia ściany jelita i powstania przetok.

Współpraca jako klucz do sukcesu

Przezskórna krioablacja guzów nerek nawigowana tomografią komputerową i ultrasonograficzną została wyróżniona w tegorocznej edycji konkursu im. prof. Wiktora Brossa. Kapituła nagrody doceniła zespoły Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej oraz Uniwersyteckiego Centrum Urologii w kategorii organizacji procesów diagnostyczno-terapeutycznych.  

Prof. dr hab. Anna Zimny, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej USK we Wrocławiu, podkreśla, że to właśnie interdyscyplinarność jest fundamentem wyników specjalistów zaangażowanych w ten projekt. 

– W tym zabiegu wspólnie działają dwa zespoły. Urolog z radiologiem interwencyjnym kwalifikują pacjentów do zabiegu i razem realizują nakłucie i wymrażanie guzów na stole tomografu komputerowego w Pracowni Radiologii Zabiegowej w sposób małoinwazyjny i bez potrzeby znieczulenia ogólnego. Właśnie na takiej współpracy wszystkim nam zależy – wyznaje. 

Krioablacja guzów nerki jest częścią szerokiej oferty Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej USK we Wrocławiu, obejmującej kilkaset wysokospecjalistycznych procedur, z których część jest unikatowa w skali kraju. 

W ocenie prof. Anny Zimny, małoinwazyjne procedury radiologii interwencyjnej to kierunek w jakim rozwija się obecnie leczenie onkologiczne na świecie. Pozwala to na odchodzenie od wielkich operacji chirurgicznych wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, zapewniając pacjentom maksymalne bezpieczeństwo i niemal natychmiastowy powrót do pełnej sprawności. 

– Właśnie taka interdyscyplinarna współpraca i świadome sięganie po najnowocześniejsze metody, które realnie przynoszą pacjentom największą korzyść, najlepiej pokazują kierunek, w jakim rozwinął się nasz szpital. Teraz możemy poszerzać zakresy takiego rozwoju i doskonalić procedury – podsumowuje prof. Anna Zimny.

Fot.: Tomasz Król/USK we Wrocławiu

Tagi #umw
Autor: Karina Hadyś Data utworzenia: 07.01.2026 Autor edycji: Karina Hadyś Data edycji: 07.01.2026