TO JUŻ 6 DEKAD WROCŁAWSKIEJ ORTOPEDII
TO JUŻ 6 DEKAD WROCŁAWSKIEJ ORTOPEDII
Adam Zadrzywilski
– Nasze obecne osiągnięcia są wynikiem kontynuacji myśli naukowej naszych poprzedników, naszych mistrzów, którzy mając dużo skromniejsze środki badawcze, podejmowali się bardzo nowoczesnych metod leczenia. Nasz wrocławski ośrodek był prekursorem wielu dziedzin, tworząc wrocławską szkołę ortopedyczną – mówi prof. Szymon Dragan, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu, z którym rozmawialiśmy.
Gdzie więc jesteśmy; dokąd zmierzamy?
Żeby mówić o miejscu, w którym jesteśmy i dokąd chcemy dojść, trzeba mieć jakiś punkt odniesienia. Dla nas takim punktem jest dawna klinika, która mieściła się w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym przy placu 1 Maja. Przenosząc się do szpitala na ul. Borowską, przenieśliśmy się w medycynę XXI wieku i uzyskaliśmy szansę na duże przyśpieszenie rozwoju naukowego i zawodowego, a także poszerzenia możliwości leczniczych. W ostatnich latach dzięki działaniom obecnych władz uczelni stworzone zostały warunki do szybkiego rozwoju naukowego, zwłaszcza młodych lekarzy. Rozwinęła się współpraca specjalności klinicznych z jednostkami, które zajmują się badaniami podstawowymi. Kontakty z pozostałymi uczelniami Wrocławia konsolidują środowisko naukowe, stwarzając szansę na powstawanie dużych, silnych naukowo, interdyscyplinarnych zespołów badawczych. Tak więc zaczynaliśmy w latach 60. XX wieku od przeszczepów całej bliższej części uda czy przeszczepów chrzęstno-kostnych, a dzisiaj jesteśmy na etapie hodowli chrząstki, jesteśmy w trakcie opatentowania niektórych technologii oceny tej chrząstki. Mamy opracowane własne innowacyjne techniki operacyjne jej przeszczepiania. Odpowiadając na pytanie, mogę powiedzieć, że w tej chwili idziemy stale w tym samym, dobrym kierunku, rozwijając dotychczasowe osiągnięcia i wprowadzając wyniki nowych badań. W ostatnim roku klinika została bardzo dobrze doposażona. Zyskaliśmy najnowocześniejsze urządzenia śródoperacyjne: tomograf z nawigacją, specjalistyczny mikroskop oraz dwa artroskopy, które pozwalają na ocenę jakości chrząstki. Tak więc kolejną, drugą dekadę od przenosin na ul. Borowską zaczynamy mocnymi akcentami.
Jak to wpływa na rozwój kliniki?
Pierwsze lata po przenosinach do nowej siedziby były latami bilansowania możliwości leczniczych kliniki, możliwości naukowych i rozwoju kadry. Lekarze, którzy 10 lat temu do nas przyszli, w tej chwili zbliżają się do kolejnych tytułów naukowych. Czwórka z nich spełnia kryteria habilitacyjne, czyli wreszcie klinika będzie miała nie jednego, ale kilku samodzielnych pracowników. Co ważne, specjalizują się oni w różnych dziedzinach. Jeden z przyszłych doktorów habilitowanych zajmuje się zmianami zwyrodnieniowymi, drugi hodowlami chrząstki i rekonstrukcjami, trzeci wadami wrodzonymi u dzieci, czwarty wadami wrodzonymi związanymi z kręgosłupem i ich korekcją. Jeżeli popatrzymy na spektrum operacji, które są przez nich wykonywane, to widać, że jesteśmy jedną z nielicznych klinik w Polsce, gdzie naprawdę operuje się cały zakres chorób ortopedycznych. Wreszcie realizuje się też moje marzenie, tj. leczenie biologiczne. Ostatnie 10 lat było okresem przełomowym dla endoprotez. Sztuczne stawy były porównywane do takich osiągnięć, jak leczenie zaćmy czy przeszczep serca, dawały duży skok jakościowy w życiu pacjenta. W tej chwili jednak już nie spełniają one naszych oczekiwań naukowych i cywilizacyjnych. W związku z tym szukamy możliwości biologicznego leczenia tych schorzeń.
... i to się nam udaje?
Zaczynamy w tej dziedzinie działalności klinicznej wchodzić na poziom europejski, a nawet światowy. Zaczynamy leczyć i wykonywać operacje bardzo rzadko przeprowadzane na świecie. Lekarze pracujący w klinice podejmują się takich wyzwań mimo ryzyka z nimi związanych. Młodzi ludzie pod opieką doświadczonych klinicystów mają szansę na rozwój naukowy i zawodowy. Wdrażanie nowych technologii zaowocowało m.in. I nagrodą Prezesa Rady Ministrów dla zespołu interdyscyplinarnego za system nawigacji ultrasonograficznej, w którego pracach uczestniczyliśmy. Nie wszystkie cele zostały jednak osiągnięte. Moim marzeniem było stworzenie na terenie kliniki laboratorium hodowli tkankowych. Zabrakło jednak funduszy. Widząc sens stworzenia takiego ośrodka, nie rezygnujemy. Będziemy je prawdopodobnie realizowali poza szpitalem, szkoda. Uważam, że mimo wszystko atmosfera dla takich badań jest bardzo dobra. Poprzednie i aktualne władze państwowe doceniają innowacje, nowoczesne techniki. Doceniają to, że jeżeli młodym lekarzom pomoże się zarówno organizacyjnie, jak i rzeczowo, potrafią bardzo szybko na trwałe wpisać się w światową ortopedię.
Cały artykuł jest dostępny w najnowszym czerwcowym wydaniu Gazety Uczelnianej.