Mózg w sieci relacji
Relacje z innymi ludźmi wpływają nie tylko na samopoczucie. Mogą współkształtować sposób, w jaki starzeje się mózg, jak długo zachowujemy sprawność pamięci i uwagi oraz jak radzimy sobie ze zmianami zachodzącymi w układzie nerwowym. Znaczenie ma jednak nie sama liczba znajomych czy częstotliwość spotkań, lecz również jakość więzi, poczucie wzajemności, możliwość decydowania o sobie i pełnienia ważnych ról społecznych.
O zdrowiu społecznym jako źródle poznawczej odporności mówiła podczas Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_Mind dr hab. Dorota Szcześniak, prof. UMW, z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Przedstawiła wyniki badań międzynarodowego konsorcjum SHARED, które analizowało związki między relacjami społecznymi, funkcjonowaniem poznawczym i ryzykiem otępienia.
Trzeci wymiar zdrowia
Definicja Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ujmuje zdrowie jako dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny. Dwa pierwsze wymiary od dziesięcioleci pozostają przedmiotem intensywnych badań. Wymiar społeczny, choć formalnie ma równorzędne znaczenie, znacznie rzadziej uwzględniano w analizach dotyczących funkcjonowania poznawczego i starzenia się mózgu.
Zdrowie społeczne nie jest jedynie przeciwieństwem samotności. To szerszy konstrukt opisujący dynamiczną relację między zasobami człowieka a tym, co oferuje mu jego otoczenie. Po stronie jednostki znajdują się między innymi kompetencje potrzebne do nawiązywania relacji, możliwość podejmowania własnych decyzji oraz aktywne uczestnictwo w życiu społecznym. Po stronie środowiska – struktura sieci kontaktów, dostępne wsparcie i subiektywnie oceniana wartość więzi.
– Nie chodzi o ilość, ale o jakość. O to, czy mamy poczucie bycia potrzebnym w danej relacji, czy doświadczamy wzajemności, czy możemy zachować autonomię pomimo zależności od drugiej osoby i czy relacja jest na tyle równa, że rzeczywiście możemy z niej korzystać – mówi prof. Szcześniak.
Ujęcie to pozwala spojrzeć na funkcjonowanie społeczne szerzej niż przez liczbę kontaktów wpisanych do telefonu czy spotkań odbywanych w ciągu tygodnia. Człowiek może mieć rozbudowaną sieć znajomych, a jednocześnie nie doświadczać bliskości i wsparcia. Może również utrzymywać niewiele kontaktów, które dają mu poczucie bezpieczeństwa, znaczenia i przynależności.
Badanie takich doświadczeń pozostaje wyzwaniem. Duże bazy danych pozwalają stosunkowo łatwo policzyć częstotliwość spotkań, wielkość sieci społecznej lub udział w zorganizowanych aktywnościach. Znacznie trudniej zmierzyć godność, podmiotowość, możliwość odmowy czy poczucie, że relacja opiera się na obustronnym zaangażowaniu.
Globalny obraz zdrowia społecznego
Konsorcjum SHARED połączyło dane z ponad 40 badań kohortowych prowadzonych w różnych częściach świata. Łącznie objęły one około 150 tysięcy uczestników obserwowanych przez wiele lat. W projekcie zestawiono analizy ilościowe z wywiadami przeprowadzanymi z osobami żyjącymi z otępieniem oraz członkami ich sieci wsparcia.
Punktem wyjścia był przegląd 314 publikacji dotyczących czynników związanych z rozwojem otępienia. Pokazał on wyraźną dominację modelu biomedycznego: większość badań koncentrowała się na mechanizmach biologicznych, naczyniowych i behawioralnych. Zaledwie około 9,6 proc. analizowanych czynników miało charakter społeczny. Nie świadczy to o ich niewielkim znaczeniu, lecz o luce w dotychczasowych badaniach.
Wyniki z wielu kohort wskazywały, że osoby lepiej funkcjonujące społecznie uzyskiwały wyższe wyniki w testach pamięci, uwagi i funkcji wykonawczych. W obserwacjach prowadzonych przez 10 czy 15 lat wyższe wskaźniki zdrowia społecznego wiązały się również z wolniejszym spadkiem sprawności poznawczej i niższym ryzykiem otępienia.
Nie wszystkie elementy relacji działały jednak jednakowo, a ich znaczenie mogło zależeć od płci, kultury czy sytuacji życiowej. W części badań szczególnie ochronny związek rozbudowanej sieci kontaktów i posiadania partnera obserwowano u kobiet. Inaczej mogą też funkcjonować społeczności nastawione indywidualistycznie, a inaczej te, w których większą rolę odgrywa współzależność i życie wspólnotowe.
Rezerwa, czyli alternatywne drogi
Jednym z mechanizmów mogących wyjaśniać związek relacji z funkcjonowaniem poznawczym jest rezerwa mózgowa i poznawcza. Pierwsze pojęcie odnosi się do fizycznych zasobów układu nerwowego, między innymi objętości tkanki mózgowej, liczby neuronów i integralności połączeń. Rezerwa poznawcza opisuje natomiast zdolność elastycznego wykorzystywania tych zasobów.
Można ją porównać do sieci komunikacyjnej miasta. Jeżeli istnieje w nim tylko jedna główna droga, jej zablokowanie może sparaliżować ruch. Miasto wyposażone w dodatkowe ulice, linie tramwajowe, ścieżki i objazdy nadal pozwala dotrzeć do celu. Podobnie mózg o większej rezerwie może przez dłuższy czas kompensować zmiany neuropatologiczne, zanim ich skutki staną się widoczne w codziennym funkcjonowaniu.
– Relacje nie są wyłącznie konstruktem emocjonalnym, psychologicznym czy społecznym. To podstawowy stymulant poznawczy. Podczas spotkania musimy skoncentrować się na drugiej osobie, zapamiętać, co mówi, przechować tę informację, wydobyć z pamięci własne doświadczenia i adekwatnie odpowiedzieć. Nie ma drugiej tak kompleksowej aktywności pobudzającej funkcje poznawcze jak spotkanie z drugim człowiekiem – wyjaśnia prof. Szcześniak.
W analizowanych badaniach lepsze zdrowie społeczne wiązało się między innymi z większą objętością istoty szarej, lepszą integralnością istoty białej oraz wolniejszym zmniejszaniem się całkowitej objętości mózgu. Samotność i brak więzi łączono natomiast z mniej korzystnymi wskaźnikami jego struktury.
Znaczenie może mieć również nastrój. Osoby posiadające satysfakcjonujące relacje często zgłaszają mniej objawów depresyjnych, a depresja może pogarszać pamięć, uwagę i zdolność planowania. Wsparcie społeczne pomaga także regulować reakcję na stres, ograniczając czas działania podwyższonego poziomu kortyzolu, który przy długotrwałym obciążeniu może negatywnie wpływać na układ nerwowy.
– Nie jest to prosty, mechaniczny związek przyczynowo-skutkowy, zgodnie z którym dobre relacje zagwarantują świetne funkcjonowanie poznawcze i zatrzymają starzenie mózgu. Są jednak ważnym elementem całego łańcucha czynników współkształtujących nasze możliwości poznawcze – zaznacza ekspertka.
Człowiek z otępieniem nadal może być potrzebny
Badania jakościowe prowadzone w ramach projektu pozwoliły dostrzec elementy, które łatwo umykają w kwestionariuszach i zestawieniach statystycznych. Osoby żyjące z otępieniem mówiły między innymi o znaczeniu bycia potrzebnym, możliwości pomagania innym i zachowania wpływu na własne życie.
Jeden z uczestników badania opowiadał o wspieraniu sąsiadki przebywającej w szpitalu. Dla badaczy istotne było nie tylko to, że osoba otrzymywała pomoc, lecz także że sama pozostawała jej źródłem. Pozwalało jej to nadal zajmować ważne miejsce w relacjach społecznych.
– Pomimo neuropatologii, dysfunkcji i gorszego funkcjonowania taka osoba wciąż czuje się potrzebna, ważna i istotna. Nadal pełni rolę w życiu społecznym, choć nie dysponuje już wszystkimi zasobami poznawczymi, które miała wcześniej – mówi prof. Szcześniak.
Perspektywa ta zmienia sposób myślenia o opiece. Osoba z otępieniem nie powinna być postrzegana wyłącznie jako bierny odbiorca pomocy. Nadmierne wyręczanie, podejmowanie za nią wszystkich decyzji lub ograniczanie jej kontaktów może odbierać jej podmiotowość. Wspieranie powinno więc obejmować również możliwość działania, decydowania i wnoszenia czegoś do życia innych osób.
Zależność między otępieniem a zdrowiem społecznym jest przy tym dwukierunkowa. Osłabienie więzi może sprzyjać pogorszeniu funkcjonowania poznawczego, lecz rozwijające się zaburzenia pamięci również prowadzą do wycofania, utraty dotychczasowych ról i stygmatyzacji. W ten sposób może powstać błędne koło pogłębiającej się izolacji.
Relacje jako element profilaktyki
Rezerwa poznawcza powstaje przez całe życie. Dlatego o zdrowie społeczne warto dbać znacznie wcześniej niż po przekroczeniu umownej granicy starości. Znaczenie mogą mieć relacje rodzinne i przyjacielskie, aktywność zawodowa, wolontariat, uczestnictwo w kulturze, działalność sąsiedzka oraz przynależność do grup opartych na wspólnych zainteresowaniach.
Także działania kierowane do osób starszych, pacjentów psychiatrycznych czy osób z otępieniem powinny być projektowane z uwzględnieniem tego, jakie doświadczenie społeczne rzeczywiście tworzą.
– Nie wystarczy zaplanować, aby pacjenci będą spotykali się dwa razy w tygodniu i wspólnie wykonywali jakąś aktywność. Trzeba zastanowić się, co wydarzy się podczas tych spotkań: czy uczestnicy będą mieli poczucie sprawczości, czy pojawi się wzajemność i czy będą mogli pełnić autentyczne role społeczne – podkreśla prof. Szcześniak.
Zdrowia społecznego nie buduje się wyłącznie w gabinecie psychologa lub lekarza. Wpływa na nie ma organizacja przestrzeni miejskiej, dostępność miejsc spotkań, transport publiczny, oferta lokalnych instytucji i sposób, w jaki wspólnota włącza osoby starsze, chorujące lub mniej samodzielne. Znaczenie mają zarówno duże programy społeczne, jak i niewielkie inicjatywy sąsiedzkie tworzące okazję do regularnego kontaktu i wspólnego działania.
Potrzebna jest kultura partycypacji, w której mieszkańcy nie są wyłącznie odbiorcami usług, lecz mogą współtworzyć swoje otoczenie. Dotyczy to również osób z zaburzeniami poznawczymi – ich doświadczenia powinny być uwzględniane przy projektowaniu opieki, przestrzeni publicznej i lokalnych form wsparcia.
Zdrowie społeczne jest mierzalnym i modyfikowalnym wymiarem zdrowia, który powinien być uwzględniany obok kondycji fizycznej i psychicznej. Badania nie pozwalają sprowadzić ochrony mózgu do jednego czynnika, pokazują jednak, że więzi mogą stanowić ważny element profilaktyki zaburzeń poznawczych. Ich znaczenie zaczyna się w domu, rozwija w najbliższym otoczeniu, a następnie znajduje odzwierciedlenie w sposobie organizowania opieki, miasta i całego systemu wsparcia.