NIE POLECISZ, JEŚLI NIE SPRÓBUJESZ
NIE POLECISZ, JEŚLI NIE SPRÓBUJESZ
Katarzyna Szulik
- Uważam, że podjęcie studiów w innym państwie tyko po to, żeby je opuścić zaraz po zakończeniu nauki nie ma sensu. Powinno się spróbować naprawdę dobrze poznać kraj i związanych z nim ludzi, żeby to doświadczenie było pełne – mówi Sawsan Saeid, studentka 6. roku medycyny w ramach English Division, która rozważa pozostanie we Wrocławiu po zakończeniu studiów.
Jesteś na finiszu szóstego roku studiów lekarskich – czujesz się gotowa do bycia lekarzem?Gdybym usłyszała to pytanie rok temu powiedziałabym, że nie, ale z jakiegoś powodu od początku tego roku czuję się spokojna i gotowana to, co mnie czeka.
Co się zmieniło?
Być może to kwestia świadomości, że zdobyłam już całą wiedzę, jaką mogłam na tych studiach? Poza tym stałam się wyraźnie bardziej niezależna i pewna siebie w relacjach z polskimi pacjentami. Lub po prostu na tym etapie studiów spokój to naturalny stan.
Uważasz, że zdobyłaś dobre wykształcenie we Wrocławiu?
Zasadniczo tak. Rozmawiając z przyjaciółmi, którzy uczą się w Wielkiej Brytanii lub USA doszłam do wniosku, że moje studia przyniosły mi więcej okazji do rozwoju. Zakres przypadków medycznych, z którymi się zetknęłam, był szerszy, miałam też więcej okazji do kontaktu z pacjentami. Przykładowo, w tej części Europy jest więcej przypadków gruźlicy niż w innych krajach zachodu. Z drugiej strony, nie znam statystyk dotyczących udanych przeszczepów dłoni wykonywanych na świecie, ale we Wrocławiu widziałam trzy takie przypadki w ciągu jednego dnia.
Podoba mi się też tradycyjny, wykładowy styl nauczania, choć wielu studentom może wydawać się przestarzały, zwłaszcza tym przyzwyczajonym do nauczania problemowego (problem-based learning). Gdy tu jesteśmy uczeni jakiegoś przedmiotu, dowiadujemy o nim absolutnie wszystkiego, od strony teoretycznej i praktycznej. Przykładowo, po zajęciach z anatomii można poczuć się anatomem, aczkolwiek przygotowując się do egzaminów taka ilość wiedzy bywa przytłaczająca.
Brałaś pod uwagę studia w krajach innych niż Polska?
Myślałam o wyjeździe do Wielkiej Brytanii, ale koniec końców dwie kwestie zadecydowały o wyborze Polski. Po pierwsze, mogłam tu zdobyć dobre wykształcenie i nie zbankrutować. Po drugie, przyjazd do Polski zmusił mnie do wyjścia z własnej strefy komfortu. Wpływ na moją decyzję miał też tata, który studiował na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu w latach 70. Bardzo dobrze wspomina ten okres, choć swój doktorat musiał pisać na maszynie (śmiech).
Czyli mimo wszystko miałaś jakąś wiedzę o Polsce.
Tylko w teorii, bo trudno porównywać Polskę z lat 70. do obecnej. Z tego względu początkowo nie chciałam wyjeżdżać do kraju, o którym wiedziałam tylko to, co napisano w podręcznikach do historii. Ostatecznie ta niewiedza okazała się błogosławieństwem, bo w chwili przyjazdu byłam wolna od jakichkolwiek stereotypów i przekonań na temat Polski, pozytywnych lub negatywnych. Osoby z innych krajów Europy mogły mieć jakieś skojarzenia z krajem czy wiedzę o lokalnej polityce, ale ja nie wiedziałam nic i to pomogło mi zachować otwarty umysł.
Otwartość to jedno, ale trudno uniknąć szoku gdy zostaje się wrzuconym w zupełnie inny kontekst kulturowy. Twoi rodzice pochodzą z Afryki, a ty sama wychowałaś się w Dubaju, więc zmiana musiała być ogromna.
Dużym szokiem było, że wszyscy ludzie, których spotykałam, wyglądali zupełnie inaczej niż ja. Jestem przyzwyczajona do życia w multikulturowym społeczeństwie, więc to zdecydowanie mnie zaskoczyło. Przez pierwsze dwa lata nie mogłam też przyzwyczaić się do tego, że Polacy mają tendencję do ostentacyjnego przypatrywania się innym. Początkowo odczytywałam to jako coś wrogiego, ale przekonałam się, że po prostu wszyscy tak robią. Pewnego razu dwie starsze panie wpatrywały się we mnie w autobusie, więc gdy to zauważyłam po prostu się uśmiechnęłam, a one zrobiły to samo. Wtedy doszłam do wniosku, że uśmiech zdecydowanie pomaga w relacjach z Polakami. Z resztą podobnie jak grzeczność i mówienie „Dzień dobry”, również zupełnie obcym osobom. Wcześniej nie miałam tego w zwyczaju, ale z czasem to polubiłam – to dobry sposób na nawiązywanie relacji. Lata spędzone w tym kraju pokazały mi, że Polacy twardo stąpają po ziemi, ale są też przyjacielscy i otwarci, zwłaszcza gdy próbuje się nawiązać kontakt w ich własnym języku.
Cały artykuł jest dostępny w najnowszym czerwcowym wydaniu Gazety Uczelnianej.
IF YOU WON’T TRY, YOU WON’T FLY
- As a foreigner, I don’t think it’s wise to come to Poland, get your education and just leave. I think you have to truly experience the place and the people. The key thing is to always try speaking Polish – people appreciate it more than you know – says Sawsan Saeid, a 6th year English Division Medicine student, who is considering staying in Wroclaw after her upcoming graduation.As a sixth year medical student, do you feel prepared to be a doctor?
If you had asked me a year ago I would have said no, but for some reason since the beginning of this year I’ve been feeling calm and ready.
What has changed?
Maybe it is the realisation that I’ve now learned all I need to learn, at least for medical school? Also, I’ve grown more independent and confident in regards to interacting with patients in Polish. Or perhaps it’s just natural to feel calm on your sixth year.
Do you think you’ve received a good education in Wroclaw?
Overall, yes. When I talk to my friends studying in the UK or the US, I’ve noticed that during my studies I’ve had slightly more opportunities than them. I’ve seen a wider variety of medical cases and had closer contact with patients. For example, the incidence of tuberculosis here is greater than in other Western countries. On a different note, I don’t know the number of successful hand transplants worldwide, but here I saw three cases in one day.
I like that the style of teaching is traditional, although to some students it might seem dated, especially if one is used to problem-based learning. It suits me better, because I’m fine with sitting through lectures and I’m able to retain the information. I also like the fact that here, when you’re learning a subject, you get to know everything about it and not just the practical aspects. It’s like They teach you anatomy to be an anatomist… but to be honest, when it’s time to prepare for exams and I have to recall all this info, I don’t like it as much…
Did you consider studying in any other countries?
I did think about going to the UK, but ultimately two things attracted me to Poland. The first was that I could get a good education and not go bankrupt. Secondly, studying in Poland would force me out of my comfort zone. Also, my dad was a big influence and he recommended coming here. He studied at Wroclaw Medical University on a scholarship, back in the 70s. He had a really good time here, although he had to do his PhD on a typewriter (laugh).
So you’ve had a little bit of background.
Not really, because he was here in the 70s and obviously societies change. That is why I was reluctant at first because I didn’t know much about Poland, other than what I’ve read in history books, and I’d never been here before. Ultimately it worked in my favour, because I didn’t have any pre-conceived notions, negative or positive. Perhaps people coming here from neighbouring countries associate Poles with certain jobs or stereotypes and know more about the country’s politics, but I didn’t, and it helped me to keep an open mind.
Being open is one thing, but you can’t help being shocked when you’re thrown into a completely different cultural context.
What caught me off-guard at first was that I didn’t see anyone that looked like me. I’m used to multicultural societies, so that was a big thing. I was uncomfortable with the excessive staring in the first two years here, but I’ve learned that Polish people don’t necessarily stare because they have bad feelings towards you – they kind of just stare at everyone. I actually had an interesting encounter with two elderly women who were staring at me on the bus. So I just smiled at them and they smiled back and I was like “okay, smiling is the trick”. I also noticed that in this country it’s really important to be polite and to say “Dzień dobry”, even if you don’t know who the person is. I like that, it makes you feel more connected to people. I’ve come to know that a lot of Poles are very down to earth, friendly and open, especially if you’re willing to speak Polish or at least try.
The rest of the article, along with other interviews with ED students, is available in the latest June edition of the University Newspaper.