Wróć do strony głównej
Aktualności | 02.09.2026

Niezwykły grób sprzed 5 tysięcy lat

Kurhan, a w nim niemal kompletny szkielet mężczyzny, fragmenty dwóch czaszek, naszyjnik z zębów, kościane i bursztynowe paciorki, ostrze krzemienne oraz kamienny topór bojowy z serpentynitu odkryto na stanowisku archeologicznym w okolicy podwrocławskiej Żórawiny. Znaleziska pochodzą najprawdopodobniej sprzed około 5 tysięcy lat, są więc znacznie starsze niż wszystkie artefakty ujawnione dotychczas na tym stanowisku. Ich badania, w które zaangażowani będą m.in. naukowcy UMW, mogą dostarczyć nowych informacji o obecności społeczności związanych z kręgiem kultury ceramiki sznurowej na terenie dzisiejszego Dolnego Śląska i o kierunkach ich migracji.

Stanowisko pod Żórawiną znane jest badaczom od wielu lat. To teren cmentarzyska datowanego na schyłek okresu wpływów rzymskich i początek okresu wędrówek ludów, czyli sprzed około 1600 lat. Obecnie badania prowadzi tam Instytut Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego pod kierunkiem prof. Tomasza Gralaka, kierownika Zakładu Archeologii Epoki Brązu i Wczesnej Epoki Żelaza. W ekipie pracuje także naukowiec Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – antropolog i anatom dr Paweł Dąbrowski z Zakładu Anatomii Prawidłowej UMW, specjalizujący się w badaniu dawnych ludzkich szczątków kostnych.

Podczas tegorocznego sezonu nie brakowało ciekawych znalezisk, ale prawdziwa niespodzianka czekała na badaczy na sam koniec, gdy zaczynali już porządkować teren.

– Praktycznie już zaczynaliśmy się pakować – opowiada dr Paweł Dąbrowski. – I wtedy ujawniliśmy okrągły kształt w ziemi o średnicy około 4 metrów, przypominający zarys kurhanu. Zaczęliśmy kopać. W centralnej komorze pojawiły się dość dobrze zachowane zęby zwierzęce, ułożone w kształt kolii. Już na pierwszy rzut oka było widać, że tu nie może być mowy o przypadku. Ułożenie 42 zębów było precyzyjne, a po dalszych oględzinach okazało się, że wszystkie mają przewiercone otwory w korzeniach. Musiały więc tworzyć rodzaj naszyjnika, celowo umieszczonego w ziemi. Choć nie zachował się łączący je sznurek czy powróz, to nie ma wątpliwości, że była to ozdoba wykonana ludzką ręką.

Potem zrobiło się jeszcze ciekawiej. W kolejnej warstwie komory centralnej badacze odkryli niemal kompletny szkielet dorosłego mężczyzny – prawdopodobnie „właściciela” niezwykłego naszyjnika. W grobie znajdowały się również inne ludzkie kości:  fragmenty dwóch czaszek osobników dorosłych, a także kościane krążki, bursztynowe paciorki,  które mogły być elementami biżuterii, krzemienne ostrze oraz kamienny topór wykonany ze skały metamorficznej - serpentynitu.

To właśnie topór, określony jako topór bojowy, pozwolił archeologom na wstępne datowanie pochówku. Jego forma wskazuje na około 2900 r. p.n.e., a więc na środkowa fazę neolitu w Polsce. Oznacza to, że kurhan jest o kilka tysięcy lat starszy od pochówków, które  dotąd wyeksplorowano  na tym stanowisku.

– Oczywiście wszystkie te szczątki kostne i przedmioty zostaną poddane dokładnym badaniom, ale już dziś mogę powiedzieć, że trafiliśmy na ślady obecności ludzi sprzed 5 tysięcy lat – mówi dr Paweł Dąbrowski. – Podobny kurhan inna ekipa archeologiczna  odkryła niemalże w tym samym czasie w podwrocławskich Iwinach. Może to wskazywać, że na teren dzisiejszego Dolnego Śląska docierały ludzkie grupy związane z kręgiem kultury ceramiki sznurowej, migrujące ze wschodu Europy, a nawet z dalszych zakątków położonych wokół basenu Morza Kaspijskiego. 
Jeśli wyniki badań obu stanowisk będą zbieżne, mogą dostarczyć nowych informacji o kierunkach tych wędrówek i pochodzeniu pochowanych osób.

Wrocławskich badaczy czeka teraz bardzo pracowity czas. Analizy będą prowadzone etapami. Najpierw archeolodzy zakończą datowanie znaleziska. Ludzkie szczątki zostaną poddane badaniom radiowęglowym C14, które pozwolą sprawdzić, czy wszystkie pochodzą z tego samego okresu.

Kolejnym etapem będą analizy fizykochemiczne, izotopowe i genetyczne. Szczególnie dużo informacji mogą dostarczyć dobrze zachowane zęby – zarówno należące do pochowanych ludzi, jak i te tworzące naszyjnik. Ich skład pierwiastkowy i izotopowy, m.in. proporcje izotopów strontu, stanowią rodzaj geochemicznego śladu środowiska i są jak izotopowy finger print, wskazujący na warunki i miejsce życia człowieka lub zwierzęcia podczas kolejnych etapów ich rozwoju.  Porównanie wyników analiz  z charakterystyką środowiskową  różnych regionów pozwala wskazać na miejscowe pochodzenie badanego osobnika lub na historię jego migracji z innych obszarów. Zestawienie danych z materiałów kostnych spod Żórawiny i Iwin, a w przyszłości także z innych stanowisk,  może więc pomóc w odtworzeniu kierunków przemieszczania się tych dawnych społeczności, a poprzez to do weryfikacji dotychczasowych hipotez na temat szlaków wędrówek.

Badania genetyczne pomogą z kolei ustalić, do jakich gatunków ssaków należały zęby wykorzystane do wykonania naszyjnika. Dr Paweł Dąbrowski na podstawie ich cech opisowych przypuszcza, że do wykonania neolitycznej biżuterii  wykorzystano m.in. zęby psowatych, niedźwiedzi oraz ssaków kopytnych.  Nie wyklucza również obecności zębów ludzkich. Analizy DNA powinny pozwolić na jednoznaczne określenie ich pochodzenia. 

W przypadku odkrytych ludzkich szczątków badania genetyczne będą prowadzone w celu ustalenia biologicznej płci, stopnia pokrewieństwa mogą dostarczyć informacji, m.in. o płci biologicznej i pokrewieństwie, a analiza haplogrup posłuży do identyfikacji kolejnych  migracyjnych i wskaże na pochodzenie przodków pochowanych osób.

Dopiero po zakończeniu datowania i części analiz laboratoryjnych materiał trafi do szczegółowych badań morfologicznych, w tym anatomicznych, antropologicznych i odontologicznych prowadzonych przez dr. Pawła Dąbrowskiego.

Kim był mężczyzna pochowany prawie 3 tysiące lat przed naszą erą na polach pod Żórawiną? Tego zapewne nie uda się ustalić ze stuprocentową pewnością, ale zawartość grobu już pozwala przypuszczać, że mógł być osobą ważną w swojej społeczności.

– Topór nosił ślady użycia, jego ostrze jest nieznacznie poszczerbione, więc prawdopodobnie służył jako narzędzie bojowe lub do polowania – uważa dr Paweł Dąbrowski. Kamienne siekierki wykorzystywane w gospodarstwach domowych miały mniejsze rozmiary. Mężczyznę  pochowano w szczególny sposób, wkładając do grobu naszyjnik pokaźnych rozmiarów. Znaczenia tego daru nie znamy. Możemy jedynie przypuszczać, że podkreślono w ten sposób szczególną pozycję pochowanego. Być może był to wielki łowca, wojownik albo patriarcha rodu, co w licznych rozmowach podkreśla profesor Tomasz Gralak. 

Niezwykle interesujące są również dwie, dość poważnie uszkodzone i niekompletne czaszki, które z jakiegoś powodu także znalazły się w grobie tego człowieka. Według jednej ze wstępnych hipotez, stawianych przez obu  badaczy mogły  być to  zdekapitowane głowy,  pochowane z mężczyzną jako swoiste dary lub wota.

To właśnie takich śladów: urazów, uszkodzeń tkanki kostnej, spowodowanych ostro krawędzistym narzędziem będzie szukał naukowiec z UMW. Szczegółowa analiza pozostałości dwóch czaszek ma pomóc potwierdzić lub wykluczyć hipotezę o intencjonalnej dekapitacji. Natomiast szkielet mężczyzny zostanie zbadany pod kątem mikro- i makrourazów,  zmian przeciążeniowych i pozapalnych, które mogłyby powiedzieć więcej o jego trybie życia, aktywności i stanie zdrowia. Planowane badania radiologiczne, paleohistologiczne, chemiczne i fizyczno-chemiczne z użyciem spektroskopii mas mogą również dostarczyć informacji o stanie odżywienia a także o składnikach neolitycznej diety,  a stopień zużycia koron zębów oceniony w technologii skaningowej mikroskopii elektronowej (SEM) – o rodzaju spożywanego pokarmu i o sposobie jego przygotowywania.

Badania będą wymagały czasu i dużej ostrożności. Część kości zachowała się w tak złym stanie, że została wydobyta razem z bryłami ziemi, aby nie ulec zniszczeniu. Zanim rozpocznie się ich preparowanie, materiał będzie prześwietlany promieniami rentgenowskimi. Dzięki temu badacze będą mogli zobaczyć układ fragmentów kostnych jeszcze przed oczyszczeniem ich z ziemi i zaplanować dalszą pracę tak, by zachować jak najwięcej materiału w nienaruszonym stanie.

Dr Paweł Dąbrowski spodziewa się, że pierwsze wyniki analiz będą znane jeszcze jesienią. Dopiero zestawienie datowania, badań genetycznych, izotopowych, antropologicznych i archeologicznych pozwoli jednak odpowiedzieć na najważniejsze pytania: kim byli ludzie pochowani pod Żórawiną, skąd przybyli i co ich obecność może powiedzieć o dawnych społecznościach żyjących na obecnym Dolnym Śląsku około pięć tysięcy lat temu.

Tagi #umw
Autor: Alicja Giedroyć-Skiba Data utworzenia: 02.09.2026 Autor edycji: Aneta Bawiec Data edycji: 02.09.2026