Nowy trop w diagnostyce raka głowy i szyi
Chrypka, która nie mija przez kilka tygodni. Rana w jamie ustnej uznana za zwykłe podrażnienie. Ból gardła przypisywany infekcji albo paleniu papierosów. Brzmi banalnie, dlatego objawy często są ignorowane przez pacjentów czy nawet lekarzy pierwszego kontaktu. Właśnie od takich niepozornych objawów często zaczyna się płaskonabłonkowy rak głowy i szyi.
Statystyki są zatrważające. Nowotwór odpowiada za około 90 proc. nowotworów rozwijających się w obrębie jamy ustnej, gardła czy krtani i jest dziś szóstym najczęściej występującym nowotworem na świecie. Według danych GLOBOCAN każdego roku diagnozuje się globalnie blisko 900 tys. nowych przypadków raka głowy i szyi, a niemal 460 tys. pacjentów umiera z powodu tej choroby.
W Polsce każdego roku rozpoznaje się ponad 10 tys. nowych zachorowań, a ponad 5 tys. pacjentów umiera. Oznacza to, że śmiertelność wciąż sięga około 50 proc. Co istotne, względna śmiertelność raka głowy i szyi jest dziś wyższa niż w przypadku raka piersi czy raka jelita grubego, choć świadomość społeczna dotycząca tego nowotworu pozostaje znacznie mniejsza.
Problem dodatkowo narasta, bo choroba coraz częściej dotyczy nie tylko wieloletnich palaczy. Coraz większą rolę odgrywa zakażenie wirusem HPV, szczególnie w przypadku nowotworów gardła. Według prognoz IARC liczba nowych przypadków raka głowy i szyi może wzrosnąć z około 892 tys. rocznie w 2022 roku do niemal 1,46 mln w 2050 roku. Coraz większe obciążenie chorobą obserwuje się również wśród kobiet. Najnowsze analizy Global Burden of Disease wskazują, że rak jamy ustnej i wargi należy dziś do najszybciej rosnących przyczyn przedwczesnych zgonów kobiet na świecie.
W nowotworze najważniejszy jest czas
Skalę problemu pokazują dane wykorzystane w publikacji „Amplification and overexpression of a novel m6A reader FXR1 are associated with poor prognosis in head and neck squamous cell carcinoma”, opublikowanej w czasopiśmie Dental and Medical Problems. Naukowcy przeanalizowali informacje dotyczące 528 pacjentów z rakiem głowy i szyi. Aż połowa chorych miała nowotwór w IV stadium zaawansowania, czyli na etapie znacznie utrudniającym skuteczne leczenie. U ponad 60 proc. pacjentów wykryto również mutacje genu TP53, jednego z najważniejszych genów odpowiedzialnych za kontrolowanie rozwoju komórek nowotworowych. Ponad 82 proc. analizowanych przypadków stanowiły nowotwory niezwiązane z HPV, choć eksperci podkreślają, że zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego odgrywają dziś coraz większą rolę w rozwoju części nowotworów gardła i migdałków.
Leczenie raka głowy i szyi często oznacza nie tylko walkę o życie, ale również o możliwość normalnego mówienia, jedzenia i funkcjonowania po terapii.
Molekularny ślad agresywnego nowotworu
W centrum opisywanego badania znalazło się białko FXR1, cząsteczka odpowiedzialna za regulowanie aktywności genów i produkcji białek w komórce. Należy ono do grupy białek kontrolujących sposób, w jaki komórki odczytują i wykorzystują informacje zapisane w materiale genetycznym.
Analiza wykazała, że FXR1 było wyraźnie nadaktywne w tkankach nowotworowych. Dotyczyło to zarówno poziomu materiału genetycznego mRNA, jak i samego białka obecnego w komórkach raka. Co istotne, wysoki poziom FXR1 częściej występował u pacjentów z bardziej zaawansowaną chorobą, przerzutami do węzłów chłonnych oraz gorszym rokowaniem.
Badacze zauważyli również, że u 22 proc. pacjentów dochodziło do zmian genetycznych związanych z FXR1. Najczęściej była to tzw. amplifikacja genu, czyli sytuacja, w której komórki nowotworowe wytwarzają dodatkowe kopie fragmentu DNA. W praktyce może to prowadzić do nadprodukcji białka wspierającego rozwój guza i jego dalszą ekspansję.
Wpływ FXR1 na układ odpornościowy
Jednym z najbardziej interesujących wniosków badania okazał się związek FXR1 z układem odpornościowym. Naukowcy zauważyli, że wysoki poziom tego białka był powiązany z mniejszą liczbą limfocytów CD8+, czyli komórek odpowiedzialnych za rozpoznawanie i niszczenie komórek nowotworowych.
To ważna obserwacja, ponieważ współczesna onkologia coraz częściej koncentruje się właśnie na relacji między nowotworem a odpornością organizmu. Im skuteczniej guz potrafi „ukrywać się” przed układem immunologicznym, tym łatwiej może się rozwijać i tworzyć przerzuty.
Autorzy publikacji sugerują, że FXR1 może być jednym z mechanizmów pomagających nowotworowi osłabiać naturalną odpowiedź immunologiczną organizmu. To na razie etap badań biologicznych, ale podobne odkrycia mogą w przyszłości pomóc w dokładniejszym przewidywaniu przebiegu choroby i projektowaniu bardziej precyzyjnych terapii.
Potencjał dla przyszłych terapii
Autorzy publikacji podkreślają, że FXR1 nie jest jeszcze gotowym markerem diagnostycznym ani celem terapii stosowanej u pacjentów. Wyniki wymagają dalszych badań laboratoryjnych i klinicznych.
Badanie pokazuje jednak kierunek, w którym rozwija się współczesna onkologia. Coraz większą rolę odgrywa nie tylko lokalizacja nowotworu, ale również jego biologiczne mechanizmy zapisane w genach i białkach komórki.
Lepsze poznanie działania FXR1 może w przyszłości pomóc wcześniej identyfikować najbardziej agresywne postaci raka głowy i szyi, dokładniej przewidywać przebieg choroby oraz projektować bardziej precyzyjne terapie dopasowane do konkretnego pacjenta.
Przeczytaj więcej:
Materiał powstał na podstawie artykułu:
Amplification and overexpression of a novel m6A reader FXR1 are associated with poor prognosis in head and neck squamous cell carcinom
Autorzy: Jeevitha Manicka Vasagam, Balachander Kannan, Vijayashree Priyadharsini Jayaseelan, Paramasivam Arumugam