Pamiętamy o wybitnych
Jest patronem medalu UMW i ulicy we Wrocławiu, teraz ma swoją tablicę. Prof. Bogusław Bobrański, wybitny chemik, twórca pierwszego oryginalnego leku w powojennej Polsce, przez wiele lat był związany z Wrocławiem, tworząc podwaliny obecnego Wydziału Farmaceutycznego UMW. Właśnie tutaj 6 listopada br. została odsłonięta tablica, upamiętniająca tę zasłużoną dla nauki i nietuzinkową postać.
Uroczystość, zorganizowana przez Wydział Farmaceutyczny UMW, Fundację Farmacji Dolnośląskiej i wrocławski oddział Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, zgromadziła wiele osób, które osobiście znały zmarłego w 1991 r. profesora. Obecna była także jego córka Alicja Bobrańska-Kuś oraz wnukowie.
Największym osiągnięciem prof. Bogusława Bobrańskiego było zsyntetyzowanie proksybarbalu, wprowadzonego do obrotu jako lek psychotropowy. Był to też pierwszy oryginalny lek opracowany w powojennej Polsce. Jednak profesor był twórcą wielu innych sukcesów, by wspomnieć tylko o 150 pracach eksperymentalnych i kilkudziesięciu patentach. Prof. Bobrański miał zasługi nie tylko w obszarze nauki, ale także dydaktyki i organizacji. Różne aspekty pracy uczonego przedstawili: prezes Fundacji Farmacji Polskiej prof. Janusz Pluta, dziekan Wydziału Farmaceutycznego UMW dr hab. Marcin Mączyński, prof. UMW i dr hab. Piotr Świątek, prof. UMW (Katedra i Zakład Chemii Leków). Specjalny gość prof. Roman Lesyk z Lwowskiego Uniwersytetu Narodowego wspomniał lwowski okres działalności uczonego, przedstawiając nieznane wcześniej archiwalia, jak np. umowa o pracę na Uniwersytecie Jana Kazimierza czy odręczne notatki, pisane w języku ukraińskim.
O swoim sławnym dziadku opowiadał dr hab. Piotr Kuś z Katedry i Zakładu Farmakognozji i Leku Roślinnego UMW, w którego wspomnieniach pozostał człowiek wszechstronnie utalentowany, interesujący się wieloma dziedzinami, a nade wszystko pracowity do końca życia.
– Wiem, że mój dziadek był uważany za surowego – mówił wnuk. – Widziałem na Tamce wyryte na oknach jego karykatury, podpisane „Bober”, świadczące o tym, jaką opinię miał wśród studentów. Mało kto zna jego inną twarz. Dziadek był poliglotą, wielbicielem podróży, miłośnikiem fotografii i utalentowanym muzykiem. Grał na wielu instrumentach, gwizdał arie operowe. Był także duszą towarzystwa i miłośnikiem roślin – wyhodował np. palmę daktylową z pestki i bananowca, który owocował. Pamiętam też, jak bardzo był pracowity: wciąż coś naprawiał, sprawdzał, wszędzie go było pełno. Niestety, nie miałem okazji poruszyć z dziadkiem poważnych tematów, ponieważ zmarł, gdy miałem 6 lat.
Odsłonięta 6 listopada br. na Wydziale Farmaceutycznym tablica to niejedyny znak pamięci, związany z prof. Bobrańskim. Medal jego imienia przyznawany jest wybitnym absolwentom tego wydziału. Od kilku lat – na wniosek władz wydziału – prof. Bobrański jest patronem ulicy, przebiegającej w jego pobliżu (boczna ul. Borowskiej).