Rozwój mięśni twarzy u dzieci. Jak oddychanie i połykanie, kształtują pracę mięśni wokół ust
Ludzkie ciało potrafi zadziwiać swoją zdolnością do przystosowania. Działa jak precyzyjny system, który nieustannie się reguluje, wyrównuje i dopasowuje do zmieniających się warunków. Gdy coś przestaje działać idealnie, ciało rzadko się zatrzymuje. Zamiast tego znajduje rozwiązanie. Kompensuje, przejmuje funkcje, zmienia sposób działania tak, by całość nadal mogła funkcjonować.
Na co dzień niemal tego nie zauważamy. Oddychamy, przełykamy, utrzymujemy postawę, nie zastanawiając się nad tym, ile drobnych korekt zachodzi w tle. To właśnie one pozwalają zachować równowagę. Czasem jednak ta zdolność adaptacji działa tak skutecznie, że zaczyna ukrywać niewielkie zaburzenia.
Szczególnie ważne jest to u dzieci. Organizm nie tylko reaguje, ale też uczy się powtarzalnych wzorców. Czynności wykonywane wiele razy dziennie utrwalają sposób oddychania, połykania i napięcia mięśni.
Na tym etapie wszystko się zmienia. Struktury rosną i dopasowują się do warunków, w jakich funkcjonują. Jeśli więc pojawia się kompensacja, może ona stać się częścią dalszego rozwoju.
Jak pokazują badania zespołu Liliany Szyszki-Sommerfeld z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, opublikowane w czasopiśmie Advances in Clinical and Experimental Medicine, u części dzieci domknięcie warg nie jest stanem odpoczynku, tylko działaniem, które trzeba wykonać intencjonalnie. Mięśnie wokół ust muszą się wtedy napiąć, żeby osiągnąć coś, co u innych dzieje się samo.
Ciało potrafi sobie poradzić. Pytanie tylko, jakim kosztem.
Odpowiedź ciała na utraconą równowagę
Ciało rzadko zostawia coś bez odpowiedzi. Jeśli gdzieś pojawia się brak, próbuje go uzupełnić. Jeśli coś nie domyka się samo, znajduje sposób, by to domknięcie osiągnąć. W przypadku warg ta odpowiedź jest dyskretna. Mięśnie zaczynają pracować więcej, niż powinny w spoczynku. Napinają się wtedy, gdy potrzebne jest domknięcie i robią to tak często, że z czasem przestaje się to wyróżniać. To już nie pojedynczy wysiłek, ale powtarzający się schemat wpisany w codzienne funkcjonowanie.
W badaniach widać to bardzo wyraźnie. U dzieci, u których wargi nie domykają się naturalnie, mięśnie wokół ust pracują znacznie intensywniej w konkretnych momentach. Podczas połykania śliny ich aktywność jest niemal dwukrotnie wyższa niż u dzieci z prawidłowym domknięciem warg. Podobnie przy zaciskaniu ust, gdzie różnice sięgają kilkudziesięciu procent. Co ważne, w spoczynku i podczas mówienia tych różnic praktycznie nie ma. Ujawniają się dopiero wtedy, gdy ciało musi aktywnie domknąć wargi.
Przełykanie śliny odbywa się nawet kilkaset do kilku tysięcy razy dziennie. Jeśli za każdym razem towarzyszy mu zwiększone napięcie mięśni, powstaje powtarzalny wzorzec sił działających na zęby i kości twarzy. Z czasem ten powtarzany mechanizm może wpływać na rozwój twarzoczaszki i sprzyjać powstawaniu wad zgryzu.
Zmierzony wysiłek. Co pokazują liczby
Badanie objęło grupę 60 dzieci, u których oceniano aktywność mięśni warg za pomocą powierzchniowej elektromiografii w różnych sytuacjach funkcjonalnych. Wyniki pokazują wyraźnie, że ten wysiłek nie jest tylko wrażeniem. Podczas połykania śliny aktywność mięśni wokół ust u dzieci z niedomykaniem warg wynosi około 98 µV na jednostkę odniesienia, podczas gdy u dzieci z prawidłowym domknięciem jest to około 55 do 64. Podobna różnica pojawia się przy zaciskaniu ust, gdzie wartości sięgają około 133 w porównaniu do około 99. To oznacza, że przy tych samych czynnościach mięśnie pracują wyraźnie intensywniej, czasem niemal dwukrotnie. Jednocześnie w spoczynku i podczas mówienia wartości są bardzo zbliżone i wynoszą około 19 do 21 w obu grupach. To pokazuje, że różnica nie jest stała, ale pojawia się dokładnie wtedy, gdy ciało musi nadrobić brak naturalnego domknięcia warg.
W jaki sposób ciało dziecka radzi sobie z powtarzalnym wysiłkiem i co dzieje się dalej, gdy taki wzorzec utrwala się na lata? Te pytania postawili sobie również naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, na czele z Lilianą Szyszką-Sommerfeld, we współpracy z badaczami z Uniwersytetu Federico II w Neapolu.
Od kompensacji do zaburzonego rozwoju
Z przeprowadzonych badań wynika, że kluczowa nie jest sama różnica w pracy mięśni, ale jej powtarzalność. Napięcie pojawiające się przy czynnościach wykonywanych setki razy dziennie z czasem przestaje być reakcją, a staje się stałym elementem działania. Ciało dziecka nie zatrzymuje się, żeby coś skorygować. Ono rośnie w tych warunkach. Jeśli więc napięcie jest codziennością, to właśnie ono zaczyna współtworzyć sposób, w jaki rozwija się twarzoczaszka i ustawiają się zęby.
Równowaga, którą można odzyskać
Te wyniki pokazują wyraźnie, jak duże znaczenie ma codzienna, często niezauważalna aktywność mięśni dla rozwoju twarzy dziecka.
Jednocześnie ten proces ma jedną ważną cechę. Jest zauważalny i w wielu przypadkach odwracalny. Ciało dziecka ma dużą zdolność adaptacji. To, co dziś jest kompensacją, nie musi na zawsze pozostać utrwalonym wzorcem.
Warunkiem jest jednak zmiana warunków, w których ciało funkcjonuje. Nie przez wymuszanie nowych nawyków, ale przez stopniowe przywracanie tego, co naturalne. Sposobu oddychania, ułożenia języka, napięcia mięśni w spoczynku.
Czasem potrzebne jest wsparcie specjalisty, czasem wystarczy uważność i czas. Bo nie chodzi o jednorazową zmianę, ale o to, co dzieje się każdego dnia, w tle.
To właśnie tam zaczyna się równowaga.
Przeczytaj więcej
Materiał powstał na podstawie artykułu: Electromyographic activity of the orbicularis oris muscle in children with and without lip competence: A cross-sectional study
Autorzy i autorki: Liliana Szyszka-Sommerfeld, Monika E. Machoy, Jacek Świtała, Magdalena Sycińska-Dziarnowska, Krzysztof Woźniak, Gianrico Spagnuolo, Luigi Esposito, Carlo Rengo
DOI: 10.17219/acem/208381