Współczesna stomatologia musi być interdyscyplinarna
WSPÓŁCZESNA STOMATOLOGIA MUSI BYĆ INTERDYSCYPLINARNA
Katarzyna Szulik
Dr hab. Mieszko Więckiewicz, kierownik Katedry i Zakładu Stomatologii Doświadczalnej, odnalazł własną niszę w dziedzinie stomatologii. Dotychczasowe badania przyniosły mu szereg indywidualnych nagród i wyróżnień, jedną z najszybszych habilitacji na naszej Uczelni oraz (prawdopodobnie) pierwsze w historii stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla wybitnych młodych naukowców przyznane stomatologowi.
Stypendium Ministra Nauki jest swoistym zwieńczeniem Pańskiej naukowej pracy – jakie były jej początki?
Moje pierwsze badania i publikacje wiązały się z działalnością w kołach naukowych, przy Zakładzie Implantoprotetyki i Zaburzeń Czynnościowych Układu Stomatognatycznego oraz przy Katedrze i Zakładzie Ortopedii Szczękowej i Ortodoncji. Po studiach rozpocząłem pracę jako asystent w Zakładzie Materiałoznawstwa Stomatologicznego Katedry i Zakładu Protetyki Stomatologicznej i niedługo później wyjechałem na pierwsze, półroczne stypendium do Niemiec, do Katedry Protetyki Stomatologicznej Uniwersytetu Technicznego w Dreźnie. Tam poznałem mojego mentora, prof. Klausa Böninga, człowieka niezwykle życzliwego i posiadającego ogromną wiedzę, który zaszczepił we mnie pasję do nauki. Namówił mnie do rozpoczęcia badań w zakresie polimerów mających zastosowanie w rehabilitacji narządu żucia, co stało się jednym z dwóch głównych kierunków mojej pracy naukowej. Wraz z nią przyszły istotne publikacje i kolejne stypendia zagraniczne. Wyniki mojej pracy i relacje, które nawiązałem w Niemczech sprawiły, że prof. Böning w 2012 roku zaproponował mi zostanie wykładowcą wizytującym, którym jestem do tej pory.
Nad czym konkretnie pracował Pan w Niemczech?
Mój najważniejszy projekt dotyczył pokrywania żelem chitosanowym polimetakrylanu metylu, czyli polimeru szeroko stosowanego w protetyce stomatologicznej, z którego wykonuje się ruchome protezy zębowe. Wniosek o finansowanie tego badania został złożony w polskim programie Mobilność Plus prowadzonym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ale został odrzucony. W uzasadnieniu stwierdzono, że projekt jest bardzo dobry, ale niewystarczająco, żeby otrzymać finansowanie, a do tego szanse na jego realizacje są niskie. Ten sam projekt, w zasadzie bez żadnych poprawek, został przetłumaczony na język niemiecki i złożony w niemieckiej instytucji finansującej, czyli Forschungsgemeinschaft Dental e.V. i od razu uzyskał akceptację. Projekt zakończył się pod koniec 2015 roku, w 2016 roku w czasopiśmie Polimers ukazała się pierwsza publikacja, następnie kolejna w czasopiśmie Coatings, a w międzyczasie uzyskaliśmy też niemiecki patent. Tę nowoczesną i stosunkowo tanią metodę pokrywania polimetakrylanu metylu żelem chitosanowym opracowaliśmy jako pierwsi na świecie, a jej innowacyjność łączy się z szerokim spektrum zastosowań. Protezę pokrytą żelem chitosanowym można wykorzystać do leczenia stomatopatii protetycznych bądź do hamowania krwawienia po zabiegach chirurgicznych oraz jako nośnik do przenoszenia różnych substancji leczniczych. Badania nad tą metodą wciąż trwają w Niemczech, co pokazuje, jak duży potencjał ona posiada. Widać więc, że sugestia, jakoby szanse na realizację projektu były niskie, okazała się nieprawdziwa. Wspominam o tym, żeby pokazać, jak różne może być spojrzenie na ten sam projekt badawczy.
W stomatologii zdobycie pieniędzy na innowacje jest trudniejsze niż w przypadku innych dziedzin medycyny?
Tak sądzę. Stomatologia nie mieści się w mainstreamie, co jest paradoksalne, bo każdy z nas korzysta z zabiegów stomatologicznych. Mimo to bardzo trudno jest pozyskać pieniądze na badania w tej dziedzinie, zwłaszcza gdy mowa o dużych grantach zewnętrznych, które pod względem wysokości trudno porównywać z indywidualnymi stypendiami, na przykład Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego czy im. dr Emila Niedźwirskiego, które otrzymałem.
Kolejną rzeczą, którą się zajmuję, są zaburzenia skroniowo-żuchwowe. Są to choroby wynikające z nieprawidłowej funkcji stawów skroniowo-żuchwowych i mięśni narządu żucia jak również dolegliwości związane z tzw. bólem ustno-twarzowym. W tej chwili wiemy, że problemy te łączą się ze stosunkowo nową specjalnością, jaką jest medycyną snu. Bardzo wiele patologii w zakresie układu stomatognatycznego wynika z zaburzonej funkcji neuromięśniowej właśnie w czasie snu. Można więc powiedzieć, że w tej dziedzinie zajmuję się wszystkim po trochu, razem z moim zespołem obejmujemy naukowo cały zakres, od badań nad etiologią tych chorób, przez epidemiologię i diagnostykę po leczenie.
Ilu pacjentów doświadcza takich zaburzeń, skala zjawiska jest znana?
Jeśli chodzi o Polskę, zgodnie z badaniem, które przeprowadziliśmy wśród studentów wrocławskich uczelni wyższych, opublikowanym w 2014 roku, ten problem dotyczy 54 proc. populacji, czyli co drugiej osoby. Oczywiście nie każda z nich wymaga leczenia, ale jeśli choroba będzie postępować, po jakimś czasie wszystkie one będą potrzebować specjalistycznej pomocy.
Jakie objawy świadczą o tych zaburzeniach?
Spektrum jest bardzo szerokie. Zaburzenia skroniowo-żuchwowe wiążą się nie tylko z objawami akustycznymi, takimi jak trzaski w stawach skroniowo-żuchwowych czy też ból w zakresie mięśni układu stomatognatycznego. Pacjenci miewają tez silne bóle głowy oraz mięśni szyi i obręczy barkowej, często doświadczają też szumów usznych i zawrotów głowy. Skala zjawiska jest coraz większa, co wynika z badań, które udowadniają, że rozpowszechnienie tych chorób jest wprost proporcjonalne do rozwoju cywilizacyjnego. Szacuje się, że w krajach rozwijających się problemy tego typu dotykają około 30 proc. społeczeństwa, ale np. w Szwecji czy USA ten odsetek może sięgać 60-70 procent. Nasze, polskie badania, mówią o około 50 proc., ale tylko w odniesieniu do grupy między 19. a 30. rokiem życia, bo takie osoby uwzględnialiśmy. Te szacunki zweryfikują wyniki kolejnego, tym razem przekrojowego badania, które prowadziliśmy na grupie osób pełnoletnich. Zorganizowanie go było bardzo trudne i udało się wyłącznie dzięki pomocy i ogromnemu zaangażowaniu studentów z Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii. Prowadziliśmy je w wielu miastach, ale tylko dane z czterech miast zostały zebrane na tyle dokładnie, żeby móc wykorzystać je w publikacji. Na razie jesteśmy na etapie analizy danych, ale sądzę, że jej wyniki potwierdzą, że rozpowszechnienie zaburzeń skroniowo-żuchwowych w Polsce jest duże.
Całą rozmowę przeczytać można w najnowszym numerze Gazety Uczelnianej.