Wróć do strony głównej
Aktualności | 23.04.2026

Zapalenie płuc wciąż zbiera żniwo

Kiedy myślimy o największych zagrożeniach zdrowotnych, wyobraźnia podsuwa zwykle nowotwory, choroby serca albo kolejne wirusy, które mogą wywołać globalne pandemie. Tymczasem jeden z najstarszych przeciwników medycyny wciąż pozostaje zabójczo skuteczny. Infekcje dolnych dróg oddechowych, przede wszystkim zapalenia płuc i oskrzelików, nadal są najważniejszą zakaźną przyczyną zgonów na świecie. 

Najnowsza analiza Global burden of lower respiratory infections and aetiologies, 1990–2023: a systematic analysis for the Global Burden of Disease Study 2023, która ukazała się w czasopiśmie The Lancet Infectious Diseases, a której współautorem jest prof. Mieszko Więckiewicz, Kierownik Katedry i Zakładu Stomatologii Doświadczalnej Uniwersytetu medycznego we Wrocławiu pokazuje skalę problemu z brutalną precyzją. W 2023 roku infekcje dolnych dróg oddechowych odpowiadały za około 2,5 miliona zgonów i prawie 99 milionów lat życia utraconych z powodu przedwczesnej śmierci lub niepełnosprawności. To liczby tak duże, że z trudem trafiają do wyobraźni.  

Dwie grupy największego ryzyka 

Przez ostatnie dekady świat zrobił ogromny krok naprzód. Wśród dzieci poniżej piątego roku życia śmiertelność z powodu tych zakażeń spadła od 2010 roku o jedną trzecią. I powiedzmy to wyraźnie – to efekt szczepień, lepszej opieki medycznej, poprawy diagnostyki i większej dostępności leczenia. Medycyna potrafi ratować przed zapaleniem płuc skuteczniej niż dawniej. 

Ale właśnie w tym miejscu pojawia się najważniejsze “jednak”. Postęp nie oznacza rozwiązania problemu. Globalny cel wyznaczony przez WHO i UNICEF dla dzieci do piątego roku życia nadal nie został osiągnięty. W 2023 roku wskaźnik zgonów w tej grupie był wciąż wyraźnie wyższy, niż zakładano. Oznacza to, że mimo poprawy setki tysięcy dzieci nadal umierają z przyczyn, którym w wielu przypadkach można zapobiec. 

Badanie pokazuje, że zapalenie płuc jest dziś chorobą dwóch skrajności wieku. Największe obciążenie dotyczy bowiem nie tylko małych dzieci, ale także osób po siedemdziesiątym roku życia. To ważna zmiana perspektywy. Przez lata globalna opowieść o zakażeniach dróg oddechowych skupiała się przede wszystkim na najmłodszych. Tymczasem starzejący się świat coraz wyraźniej ujawnia drugą twarz problemu. Organizm starszego człowieka gorzej radzi sobie z infekcją, częściej towarzyszą jej inne choroby, a rekonwalescencja bywa trudniejsza i dłuższa. W efekcie to właśnie seniorzy mają dziś najwyższe wskaźniki zgonów z powodu infekcji dolnych dróg oddechowych. 

– Dla Polski oznacza to konieczność odejścia od modelu skoncentrowanego wyłącznie na pediatrii i przyjęcia strategii ukierunkowanej równocześnie na dzieci oraz osoby starsze – podkreśla prof. Mieszko Więckiewicz. – Priorytetem powinna być profilaktyka populacyjna w całym cyklu życia, a nie tylko leczenie ostrych epizodów. 

Szczepienia – największy sukces i wciąż niewykorzystana szansa 

Jednym z najważniejszych bohaterów tej historii są szczepienia. To właśnie one w dużej mierze odpowiadają za spadek liczby zgonów u dzieci, zwłaszcza dzięki ochronie przed pneumokokom i Haemophilus influenzae typu b. Coraz większe nadzieje budzą też nowe strategie ochrony przed RSV, w tym przeciwciała monoklonalne i szczepionki. Problem polega jednak na tym, że dostęp do tych narzędzi nie jest równy. W krajach o niskich dochodach, gdzie ciężar choroby jest największy, nowoczesna profilaktyka trafia najwolniej. 

Podobnie jest ze szczepieniami dorosłych. Choć seniorzy należą do grup najwyższego ryzyka, programy szczepień przeciw pneumokokom czy grypie nadal są w wielu regionach niewystarczające. Eksperci wskazują, że konieczne jest przejście z modelu biernego do aktywnego – z automatycznymi przypomnieniami w systemach e-zdrowia, oceną statusu szczepień podczas wizyt kontrolnych oraz szerszą refundacją szczepień dla osób po 65. roku życia. 

Co wywołuje zapalenie płuc 

W centrum tej opowieści pozostaje dobrze znany sprawca: Streptococcus pneumoniae, czyli pneumokok. To on odpowiada za największą liczbę zgonów związanych z tymi zakażeniami na świecie. Za nim plasują się Staphylococcus aureus i Klebsiella pneumoniae. Jednocześnie badanie rozszerza pole widzenia. Naukowcy uwzględnili 26 grup patogenów, w tym 11 modelowanych po raz pierwszy. Dzięki temu lepiej widać, że obraz zakażeń płuc jest bardziej złożony, niż sugerował klasyczny podręcznikowy zestaw winowajców. Coraz istotniejsze okazują się na przykład prątki niegruźlicze oraz grzyby z rodzaju Aspergillus. Nie są to patogeny, o których zwykle myśli opinia publiczna, gdy słyszy słowo “zapalenie płuc”. A jednak mają swój udział w globalnym bilansie zgonów. 

Choroba biologiczna, ale też społeczna 

Autorzy pokazują także brutalną geografię nierówności. Najwyższe wskaźniki zgonów utrzymują się w krajach Afryki Subsaharyjskiej. To tam najmocniej widać, że zapalenie płuc nie jest jedynie problemem biologicznym. Jest także chorobą ubóstwa, słabego dostępu do opieki, niewystarczających programów szczepień, ograniczonej diagnostyki i zbyt późnego leczenia. W bogatszych krajach zapalenie płuc bywa ciężkim epizodem medycznym. W biedniejszych częściach świata nadal pozostaje wyrokiem dla wielu dzieci. 

Wiemy, co działa 

Z badania płynie jednak nie tylko ostrzeżenie, ale i dość jasna mapa działania. Wiemy, co działa: szczepienia przeciw pneumokokom i Hib, rozwój ochrony przed RSV, lepsza opieka nad dzieckiem z dusznością i gorączką, szybsze rozpoznawanie zakażeń u seniorów, skuteczniejsze programy szczepień dorosłych. Problem nie polega więc na braku wiedzy. Problem polega na tym, że wiedza nie jest wdrażana równomiernie. 

– Najważniejsze działania powinny koncentrować się na edukacji, szczepieniach i wczesnej diagnostyce. Edukacja zdrowotna powinna być traktowana jako równorzędny filar profilaktyki, obok szczepień i diagnostyki – mówi prof. Więckiewicz. 

Jak podkreśla badacz, w podstawowej opiece zdrowotnej duży efekt mogłaby przynieść krótka, obowiązkowa interwencja edukacyjna podczas wizyt dzieci i seniorów. Powinna obejmować higienę rąk, zasady kaszlu i kichania, ograniczanie transmisji zakażeń w domu i placówkach opieki oraz rozpoznawanie objawów alarmowych, takich jak duszność czy spadek saturacji. 

Eksperci zwracają również uwagę na znaczenie prostych narzędzi diagnostycznych. Pulsoksymetria – szybki, nieinwazyjny pomiar saturacji – mogłaby stać się standardem u dziecka i seniora z podejrzeniem infekcji dolnych dróg oddechowych. 

To być może najważniejszy wniosek z całej pracy. W walce z infekcjami dolnych dróg oddechowych świat nie stoi już w punkcie zero. Umiemy zapobiegać części zgonów. Umiemy leczyć lepiej niż kiedyś. Umiemy coraz trafniej rozpoznawać sprawców. A jednak nadal przegrywamy tam, gdzie medycyna kończy się na granicy dostępności lub budowanej na dezinformacji medycznej nieufności. 

Zapalenie płuc nie jest więc reliktem przeszłości. To choroba, która podąża za nierównościami świata i starzeniem się społeczeństw. Jeśli ma zniknąć z czołówki zakaźnych zabójców, nie wystarczą kolejne odkrycia laboratoryjne. Potrzebne są szczepionki, diagnostyka i lekarze. Potrzebna jest także powtarzalna edukacja zdrowotna oraz system monitorowania efektów – od poziomu wyszczepienia po 30-dniową śmiertelność.


Materiał powstał na podstawie artykułu:

DOI: 10.1016/S1473-3099(25)00689-9

The Lancet Infectious Diseases, Global burden of lower respiratory infections and aetiologies, 1990–2023: a systematic analysis for the Global Burden of Disease Study 2023

Autorzy: Mieszko Więckiewicz

Autor: Aleksandra Maj Data utworzenia: 23.04.2026 Autor edycji: Aleksandra Maj Data edycji: 23.04.2026