Wróć do strony głównej
Gazeta Uczelniana | 03.11.2026

Zdrowie nie jest prywatną sprawą

Zdrowie nie jest prywatną sprawą

O tym, dlaczego rozmowa o zdrowiu potrzebuje rozmowy o wartościach, jak wzmacniać sprawczość młodych ludzi bez budowania poczucia winy oraz dlaczego nie każdy ma takie same warunki do dokonywania zdrowych wyborów, z dr Dorotą Kiedik, współautorką Edukacji zdrowotnej. Podręcznika dla nauczycieli, rozmawia Alicja Giedroyć.

 

Część podręcznika Wartości i postawy, której była Pani koordynatorką, choć wykracza poza podstawę programową edukacji zdrowotnej, jest pobierana częściej niż część poświęcona zdrowiu seksualnemu. Zaskoczyło Panią takie zainteresowanie? Jak Pani je interpretuje?

Tak, rzeczywiście ta informacja mnie zaskoczyła, ale powiedziałabym, że było to raczej pozytywne zaskoczenie, bo ten wynik można bardzo dobrze wykorzystać do pokazania, że nauczyciele potrzebują czegoś więcej niż tylko materiałów odpowiadających punkt po punkcie podstawie programowej. Chciałabym to interpretować tak, że nauczyciele poszukują nie tylko wiedzy dotyczącej konkretnych zagadnień zdrowotnych, ale również szerszego kontekstu: jak kształtować postawy, odpowiedzialność za zdrowie, umiejętność podejmowania świadomych decyzji i rozumienie zdrowia jako wartości zarówno indywidualnej, jak i społecznej.

To zresztą było jednym z powodów, dla których zdecydowaliśmy się rozpocząć podręcznik właśnie od części Wartości i postawy. Edukacja zdrowotna nie powinna sprowadzać się do przekazania uczniowi informacji o tym, co jest zdrowe, a co nie. Jej celem jest wyposażenie młodego człowieka w kompetencje pozwalające tę wiedzę wykorzystać: krytycznie oceniać informacje, podejmować decyzje, brać odpowiedzialność za własne zdrowie, ale też rozumieć wpływ swoich wyborów na innych. Takie szerokie rozumienie edukacji zdrowotnej przyjęliśmy również w samym podręczniku.

Myślę też, że zainteresowanie tą częścią pokazuje pewną lukę w dotychczasowych materiałach dla nauczycieli. O konkretnych chorobach, żywieniu czy aktywności fizycznej materiałów jest stosunkowo dużo. Znacznie rzadziej pokazujemy natomiast zdrowie w perspektywie społecznej i obywatelskiej jako wspólną odpowiedzialność opartą na takich wartościach jak solidarność, równość czy sprawiedliwość społeczna.

Nie interpretowałabym większej liczby pobrań tego rozdziału jako dowodu na to, że zdrowie seksualne jest dla nauczycieli mniej ważne. Raczej jako sygnał, że obszar wartości i postaw odpowiada na potrzebę, która dotąd była słabiej zaopiekowana. Co ważne, w tej części znalazło się również zdrowie publiczne. Chcieliśmy pokazać uczniom, że zdrowie nie jest wyłącznie prywatną sprawą jednostki. Ich wybory funkcjonują w określonym środowisku, społeczności i systemie, a edukacja zdrowotna może rozwijać zarówno health literacy, jak i kompetencje obywatelskie oraz krytyczne myślenie. Jeżeli miałabym ująć ten wynik w jednym zdaniu: zainteresowanie częścią Wartości i postawy pokazuje, że szkoła potrzebuje dziś nie tylko edukacji o zdrowiu, ale przede wszystkim edukacji do świadomego życia w zdrowiu.

Prowadziła Pani zajęcia z edukacji zdrowotnej dla nauczycieli na studiach podyplomowych. Z jakimi pytaniami, wątpliwościami czy obawami przychodzili na te zajęcia? Czy było coś, co szczególnie Panią zaskoczyło albo pokazało, jakiego wsparcia nauczyciele najbardziej dziś potrzebują?

Nauczyciele najczęściej przychodzili z bardzo praktycznym oczekiwaniem: chcieli gotowych rozwiązań, scenariuszy lekcji, konkretnych ćwiczeń i przykładów, które można od razu wykorzystać w klasie. To pokazuje, że problemem nie jest wyłącznie brak wiedzy, ale też niepewność, jak przełożyć szeroki zakres edukacji zdrowotnej na codzienną pracę z uczniami.

Najbardziej zaskoczyło mnie jednak coś innego. Prowadziłam również zajęcia dotyczące systemu ochrony zdrowia i zdrowia publicznego, podczas których okazało się, że wielu nauczycieli ma trudność z wyjaśnieniem podstawowych zasad funkcjonowania systemu, roli poszczególnych instytucji, a nawet samego pojęcia zdrowia publicznego. Dla części osób nadal brzmi ono dość abstrakcyjnie, choć w praktyce dotyczy bardzo konkretnych spraw: profilaktyki, szczepień, badań przesiewowych, bezpieczeństwa zdrowotnego. W podręczniku właśnie dlatego tak mocno podkreślamy, że zdrowie publiczne to nie tylko instytucje, lecz także wspólna odpowiedzialność za zdrowie populacji oraz rozwijanie kompetencji zdrowotnych i obywatelskich. To doświadczenie pokazało mi, że nauczyciele potrzebują dziś przede wszystkim dwóch rodzajów wsparcia: z jednej strony bardzo konkretnych narzędzi dydaktycznych, a z drugiej uporządkowania podstawowej wiedzy o systemie ochrony zdrowia i zdrowiu publicznym. Dopiero połączenie tych dwóch elementów daje im poczucie, że mogą prowadzić edukację zdrowotną pewnie, rzetelnie i praktycznie.

W części Wartości i postawy dużo miejsca zajmują solidarność, równość, sprawiedliwość społeczna i odpowiedzialność za zdrowie innych. Dlaczego rozmowa o zdrowiu potrzebuje rozmowy o wartościach?

Rozmowa o zdrowiu potrzebuje rozmowy o wartościach, ponieważ zdrowie nie jest wyłącznie sprawą indywidualną. Nasze decyzje zdrowotne wpływają na innych, a jednocześnie nasze możliwości dbania o zdrowie zależą od warunków, w których żyjemy, uczymy się i pracujemy. Dlatego w zdrowiu publicznym tak ważne są solidarność, równość i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Właśnie na tych wartościach opiera się przedstawione w podręczniku rozumienie zdrowia publicznego.

Chcieliśmy też odejść od bardzo prostego komunikatu: „Twoje zdrowie zależy od Ciebie”. Oczywiście indywidualna odpowiedzialność jest ważna, ale zdrowie zależy również od dostępu do profilaktyki i opieki zdrowotnej, sytuacji społecznej, środowiska czy jakości informacji, do których mamy dostęp. Edukacja zdrowotna powinna więc uczyć nie tylko dbania o siebie, ale także empatii, odpowiedzialności za innych i rozumienia zdrowia jako dobra wspólnego. Myślę, że jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci i młodzieży. Jeśli chcemy, aby młody człowiek nie tylko wiedział, co jest zdrowe, ale potrafił podejmować świadome decyzje, krytycznie oceniać informacje i rozumieć konsekwencje swoich wyborów dla innych, musimy rozmawiać również o wartościach. Dlatego w podręczniku podkreślamy rozwijanie kompetencji zdrowotnych, ale także postaw prospołecznych i obywatelskich. Zdrowia nie da się więc uczyć wyłącznie poprzez przekazywanie faktów. Trzeba również uczyć odpowiedzialności za siebie, za innych i za społeczność, w której funkcjonujemy.

Edukację zdrowotną łatwo przedstawić jako zestaw indywidualnych wyborów: ruszaj się, dobrze się odżywiaj, unikaj używek, dbaj o profilaktykę. Co tracimy, jeśli na zdrowie patrzymy wyłącznie w ten sposób?

Tracimy z pola widzenia uwarunkowania, które sprawiają, że te wybory w ogóle są albo nie są możliwe. Łatwo wtedy powiedzieć: „zdrowo się odżywiaj”, „więcej się ruszaj”, „korzystaj z profilaktyki”. Tylko że możliwości realizacji tych zaleceń zależą m.in. od sytuacji ekonomicznej, miejsca zamieszkania, środowiska, dostępu do opieki zdrowotnej, edukacji czy wiarygodnej informacji. W podręczniku zwracamy uwagę właśnie na te społeczne, ekonomiczne i środowiskowe uwarunkowania oraz wynikające z nich nierówności zdrowotne.

Drugi problem polega na tym, że takie podejście bardzo łatwo prowadzi do przerzucenia całej odpowiedzialności za zdrowie na jednostkę. Jeśli ktoś choruje, można dojść do uproszczonego wniosku, że dokonywał niewłaściwych wyborów. Tymczasem perspektywa zdrowia publicznego pokazuje, że za zdrowie odpowiadamy na wielu poziomach – jako jednostki, ale również jako społeczności, instytucje i państwo. Dlatego tak istotne są profilaktyka, odpowiednia organizacja systemu, tworzenie środowiska sprzyjającego zdrowiu i zmniejszanie nierówności. I właśnie na tym, moim zdaniem, powinna polegać edukacja zdrowotna: na wzmacnianiu sprawczości, a nie obwinianiu. Młody człowiek powinien wiedzieć, że ma wpływ na swoje zdrowie, ale jednocześnie rozumieć, że zdrowie jest kształtowane przez znacznie szerszy kontekst. Wtedy edukacja zdrowotna przestaje być katalogiem nakazów i zakazów, a zaczyna uczyć rozumienia zdrowia własnego i całego społeczeństwa.

Nie każdy młody człowiek ma takie same warunki do dokonywania zdrowych wyborów – znaczenie mają sytuacja rodzinna i materialna, miejsce zamieszkania czy dostęp do opieki. Jak mówić uczniom o odpowiedzialności za własne zdrowie, nie obarczając ich jednocześnie odpowiedzialnością za rzeczy, na które nie mają wpływu?

Myślę, że kluczowe jest pokazanie uczniom różnicy między odpowiedzialnością a pełną kontrolą nad własnym zdrowiem. Młody człowiek może podejmować decyzje w zakresie, na który ma wpływ, ale nie powinien otrzymywać komunikatu, że jego zdrowie jest wyłącznie rezultatem tych decyzji. Warunki społeczne, ekonomiczne czy środowiskowe mogą bardzo istotnie ograniczać możliwość dokonywania zdrowych wyborów. W podręczniku zwracamy uwagę, że dostęp do świadczeń, zdrowej żywności, przestrzeni do aktywności fizycznej czy edukacji zdrowotnej może zależeć m.in. od miejsca zamieszkania i sytuacji materialnej. Dlatego zamiast mówić uczniowi: „jesteś odpowiedzialny za swoje zdrowie”, wolałabym powiedzieć: „masz wpływ na swoje zdrowie i warto wiedzieć, gdzie ten wpływ możesz wykorzystać”. To subtelna, ale bardzo ważna różnica. Edukacja zdrowotna powinna wzmacniać sprawczość, a nie budować poczucie winy. Jednocześnie powinniśmy uczyć młodych ludzi rozpoznawania sytuacji, w których potrzebne jest wsparcie innych, rodziny, szkoły, systemu ochrony zdrowia czy instytucji publicznych. To również jest kompetencja zdrowotna: wiedzieć nie tylko, co mogę zrobić sam, ale także kiedy, gdzie i w jaki sposób szukać pomocy. I tutaj ponownie pojawia się perspektywa zdrowia publicznego. Jednym z jego zadań jest właśnie tworzenie takich warunków, aby zdrowie nie było przywilejem osób, które mają większe zasoby czy mieszkają w odpowiednim miejscu, oraz zmniejszanie nierówności zdrowotnych.

Czy rozmowa o wartościach jest dla nauczyciela trudniejsza niż przekazywanie wiedzy o diecie, aktywności fizycznej czy profilaktyce? Jak rozmawiać o solidarności, odpowiedzialności czy dobru wspólnym, żeby nie zamienić lekcji w moralizowanie?

Tak, zdecydowanie może być trudniejsza, ponieważ w przypadku diety, aktywności fizycznej czy profilaktyki nauczyciel może oprzeć się na konkretnych zaleceniach i wiedzy. Wartości nie da się natomiast po prostu przekazać uczniom. Próba powiedzenia im, co mają uważać za dobre i właściwe, rzeczywiście bardzo szybko może zamienić edukację zdrowotną w moralizowanie. Dlatego o solidarności, odpowiedzialności czy dobru wspólnym najlepiej rozmawiać poprzez konkretne sytuacje i problemy, a nie poprzez definicje. Można zapytać: dlaczego szczepienie jest nie tylko decyzją dotyczącą własnego zdrowia; dlaczego dostęp do profilaktyki powinien być możliwie równy; kto odpowiada za zdrowe warunki w szkole albo za czyste powietrze; co możemy zrobić jako klasa czy szkoła. Takie podejście jest zresztą obecne w podręczniku – uczniowie mają nie być biernymi odbiorcami wiedzy, ale uczestniczyć w diagnozowaniu problemów, tworzeniu kampanii czy działaniach na rzecz swojej społeczności. Wtedy nauczyciel nie mówi: „musicie być solidarni i odpowiedzialni”, tylko tworzy przestrzeń, w której uczniowie sami mogą zobaczyć, że zdrowie ma wymiar społeczny i że decyzje jednej osoby mogą mieć konsekwencje dla innych. Myślę więc, że najlepszym sposobem, żeby nie moralizować, jest mniej mówić uczniom, jakie wartości powinni mieć, a częściej stawiać ich przed pytaniami i sytuacjami, w których mogą sami odkryć, dlaczego te wartości mają znaczenie dla zdrowia.

Gdyby nauczyciel miał po lekcji poświęconej wartościom i postawom zostawić uczniów nie z definicją do zapamiętania, ale z jednym pytaniem, które powinni sobie zadać – jakie powinno to być pytanie?

Gdybym miała wybrać tylko jedno pytanie, chciałabym, żeby uczeń po takiej lekcji zapytał siebie: „Czy moja decyzja dotycząca zdrowia wpływa tylko na mnie, czy również na innych?”. Jeśli młody człowiek zaczyna dostrzegać tę zależność, to znaczy, że wychodzimy poza zapamiętywanie definicji. Zaczynamy budować świadomość, że zdrowie ma również wymiar społeczny, a dbanie o nie może oznaczać nie tylko troskę o siebie, ale także odpowiedzialność, solidarność i troskę o innych. I właśnie na tym, moim zdaniem, polega kształtowanie wartości i postaw, żeby młody człowiek nie tylko wiedział, czym są odpowiedzialność czy solidarność, ale potrafił dostrzec ich znaczenie w swoich codziennych wyborach.

 

Tagi #umw
Autor: Alicja Giedroyć-Skiba Data utworzenia: 03.11.2026 Autor edycji: Alicja Giedroyć-Skiba Data edycji: 03.11.2026