Wróć do strony głównej
Zdrowiej wiedzieć | 11.09.2026

O wiedzy, edukacji i odporności na dezinformację

Dezinformacja medyczna była głównym tematem obecności Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu. UMW przedstawił wyniki pierwszego Barometru Dezinformacji Medycznej, a eksperci uczelni uczestniczyli w dyskusjach poświęconych wpływowi fałszywych i wprowadzających w błąd treści na profilaktykę, diagnostykę i leczenie. Rozmowy pokazały, że skuteczna odpowiedź wymaga połączenia monitoringu przestrzeni informacyjnej z edukacją zdrowotną, komunikacją naukową i współpracą wielu instytucji.

Udział UMW w Forum był prezentacją rozwijanego przez uczelnię modelu przeciwdziałania dezinformacji medycznej. Obejmuje on analizę danych, rozpoznawanie mechanizmów powstawania i rozpowszechniania fałszywych narracji, tworzenie wiarygodnych źródeł wiedzy oraz budowanie kompetencji pozwalających odbiorcom świadomie oceniać informacje dotyczące zdrowia. Zapleczem tych działań jest Obserwatorium Dezinformacji Medycznej i Odporności Informacyjnej, działające w strukturze Centrum Odkryć Medycznych UMW.

Forum stworzyło przestrzeń do skonfrontowania doświadczeń uczelni z perspektywą administracji publicznej, mediów, organizacji fact-checkingowych, sektora społecznego i biznesu. Pozwoliło również pokazać, że dezinformacja medyczna nie jest wyłącznie problemem komunikacyjnym. Może wpływać na zachowania pacjentów, obniżać zaufanie do nauki i instytucji publicznych, a w konsekwencji zwiększać zdrowotne i społeczne koszty decyzji podejmowanych na podstawie niewiarygodnych informacji.

Barometr pokazuje dynamikę dezinformacji

Badanie przygotowane przez UMW i firmę Mediaboard objęło okres od czerwca do końca sierpnia 2026 roku. Zidentyfikowano w nim 8393 publikacje i wpisy dotyczące dezinformacji zdrowotnej, które wygenerowały łącznie 883 mln potencjalnych kontaktów z przekazem. Analizie poddano również 9136 komentarzy internautów.

Największą część monitorowanej debaty stanowiły materiały odnoszące się do ustawy określanej w przestrzeni publicznej jako „lex szarlatan”. Odpowiadały one za 64 proc. analizowanych publikacji i wpisów oraz 76 proc. ich potencjalnego zasięgu. Szczególne nasilenie zainteresowania odnotowano 20 i 21 sierpnia, po decyzji prezydenta o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. W ciągu tych dwóch dni ukazało się 2467 materiałów dotyczących tego zagadnienia.

Analiza pozwoliła zaobserwować, jak bieżące wydarzenie uruchamia narracje obecne w infosferze już wcześniej. W dyskusji wokół regulacji dotyczących praktyk niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną akcent został przesunięty m.in. na rzekome ograniczanie wolności i reglamentowanie dostępu do określonych zawodów. W ten sposób zasadniczy temat, czyli bezpieczeństwo pacjentów, został częściowo zastąpiony bardziej emocjonalnym sporem.

Barometr objął również obecność ekspertów w debacie publicznej. Wyniki pokazały, że choć naukowcy zabierają głos rzadziej niż osoby rozpowszechniające treści wątpliwe lub niezgodne z wiedzą medyczną, ich wypowiedzi mogą osiągać znaczące zasięgi.

– Z analizy ostatnich trzech miesięcy płynie jeden pozytywny wniosek: eksperci są słyszalni. Zabierają głos rzadziej, ale robią to w mediach zapewniających duży zasięg. Przykładem jest prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, której wypowiedzi w debacie wokół „lex szarlatan” wygenerowały ponad 21,5 mln potencjalnych kontaktów. To potencjał, którego nie powinniśmy tracić. Zachęcam ekspertów, aby nie wycofywali się z debaty publicznej, lecz świadomie wybierali media, za pośrednictwem których rzetelna wiedza może docierać do szerokiego grona odbiorców – mówiła Monika Maziak, dyrektorka Biura Rektora UMW i jedna ze współtwórczyń Barometru Dezinformacji Medycznej.

Barometr ma być opracowaniem cyklicznym. Kolejne edycje pozwolą porównywać zasięg i trwałość poszczególnych narracji, identyfikować momenty gwałtownego wzrostu zainteresowania oraz wskazywać tematy wymagające reakcji specjalistów. Monitoring staje się tym samym podstawą do podejmowania decyzji komunikacyjnych i edukacyjnych.

Wiedza powinna prowadzić do działania

Centralnym punktem wydarzenia „Dezinformacja i bezpieczeństwo poznawcze”, zorganizowanego przez Polską Agencję Prasową, była prezentacja raportu Uniwersytetu Jagiellońskiego „Dezinformacja i bezpieczeństwo. Definicje, mechanizmy, rekomendacje”, przygotowanego w ramach współpracy z PAP. Autorzy przeanalizowali najważniejsze narracje destabilizacyjne obecne w Polsce w latach 2022–2026 i przedstawili propozycje działań służących ochronie bezpieczeństwa poznawczego.

Jednym z pojęć wprowadzonych w raporcie jest „certinformacja” – informacja prawdziwa i wiarygodna, rozpowszechniana bez intencji manipulowania odbiorcą i z zachowaniem standardów weryfikacji. Zdaniem autorów przestrzeń informacyjna powinna być systematycznie nasycana takimi treściami. Wymaga to współpracy państwa, środowiska naukowego, mediów i organizacji społecznych, a także rozwijania kompetencji pozwalających odbiorcom odróżniać informacje wiarygodne od niewiarygodnych.

Prezentacja raportu stała się punktem wyjścia do dyskusji rektorów polskich uczelni o odpowiedzialności środowiska akademickiego za jakość debaty publicznej. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu reprezentował prof. Piotr Ponikowski, który zwrócił uwagę, że samo opisanie zjawiska nie wystarczy.

– Raporty są potrzebne, ale mają sens tylko wtedy, gdy zostaną przeczytane, a wynikające z nich wnioski przełożone na konkretne działania. W obszarze zdrowia jest to szczególnie ważne, ponieważ dezinformacja może bezpośrednio wpływać na decyzje ludzi. Dlatego rozwijamy Obserwatorium Dezinformacji Medycznej. Chcemy możliwie wcześnie rozpoznawać narastające zagrożenia informacyjne i reagować, zanim wpłyną na zachowania zdrowotne. Możemy to robić skutecznie tylko we współpracy z innymi uczelniami, mediami i instytucjami publicznymi – mówił rektor UMW.

W dalszej części wydarzenia odbyła się debata „Kto steruje naszym myśleniem? Dezinformacja, utrata zaufania i walka o wiarygodność informacji”, w której uczestniczyła dr Dorota Sikora, dyrektorka Biura Rankingów i Komunikacji Naukowej UMW. Rozmowa dotyczyła m.in. odpowiedzialności uczelni za transparentność badań, krytyczną ocenę informacji oraz udostępnianie wiedzy w formie zrozumiałej dla odbiorców spoza środowiska akademickiego.

Działalność Obserwatorium i wyniki kolejnych edycji Barometru mogą wnieść do szerszej współpracy międzyuczelnianej wiedzę o skali, dynamice i mechanizmach dezinformacji dotyczącej zdrowia. Doświadczenia UMW uzupełniają w ten sposób badania nad bezpieczeństwem poznawczym o perspektywę medyczną i analizę możliwych konsekwencji dla pacjentów.

Kolejnym etapem współpracy PAP z polskimi uczelniami, w tym z UMW, będzie zaplanowana na 15 września w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego inauguracja Naukowego Think Tanku PAP, który ma łączyć wiedzę ekspertów akademickich z doświadczeniem dziennikarzy i wspierać przygotowywanie wiarygodnych, pogłębionych materiałów.

Informacja z internetu staje się decyzją pacjenta

Konsekwencjom dezinformacji poświęcono debatę „Dezinformacja medyczna i jej wpływ na decyzje dotyczące szczepień, diagnostyki, leczenia i profilaktyki”, zorganizowaną przez UMW w Strefie Dolnego Śląska. Panel prowadziła Wioletta Samborska, dyrektorka Centrum Odkryć Medycznych UMW.

W dyskusji uczestniczyli dr Dorota Sikora z UMW, dr Michał Marek z NASK, Marcel Kiełtyka ze Stowarzyszenia Demagog, Tomasz Prosiński z Fundacji Mentalnie Równi, Karolina Hołownia-Twardowska z Wrocławskiego Centrum Zdrowia SPZOZ oraz Marcin Bodio z MSD Polska. Reprezentowane przez nich środowiska mierzą się z różnymi etapami tego samego procesu: od pojawienia się fałszywego przekazu, przez jego rozpowszechnianie i utrwalanie, aż po wpływ na zachowania zdrowotne.

Skutki tego procesu są widoczne m.in. w profilaktyce. Informacja znaleziona w internecie może wzbudzić lęk silniejszy niż zalecenie lekarza i doprowadzić do rezygnacji z badania.

– Spotykam pacjentki, które rezygnują z mammografii, ponieważ usłyszały, że samo badanie może powodować raka. Naprawdę się tego boją i są przekonane, że w ten sposób chronią swoje zdrowie. Bardzo trudno jest później zmienić decyzję opartą na takiej informacji. Dezinformacja nie pozostaje więc w internecie – może przesądzić o tym, czy ktoś zgłosi się na badanie, skorzysta z profilaktyki albo podejmie leczenie – mówiła Karolina Hołownia-Twardowska, zastępczyni dyrektora ds. programów zdrowotnych z Wrocławskiego Centrum Zdrowia SPZOZ.

Nie wszystkie szkodliwe przekazy są jednak równie łatwe do rozpoznania. Część z nich zawiera prawdziwe dane, lecz przedstawia je bez kontekstu albo wykorzystuje do formułowania wniosków, których nie potwierdzają badania. Dodatkowym wyzwaniem jest zmienność wiedzy medycznej: zalecenia są aktualizowane wraz z pojawianiem się nowych dowodów, co może być przedstawiane jako dowód niespójności nauki.

– Trzeba dobrze wyjaśniać, z czego wynika zmiana ustaleń lub rekomendacji, ponieważ dla odbiorcy może ona wyglądać jak sprzeczność. Najtrudniejsze narracje często zaczynają się od prawdziwej informacji, ale pozbawiają ją kontekstu albo prowadzą do wniosków, których badania nie potwierdzają – mówił Marcel Kiełtyka ze Stowarzyszenia Demagog.

Wpływ dezinformacji nie kończy się na pojedynczych decyzjach dotyczących szczepienia, badania lub terapii. Narracje medyczne mogą zostać wykorzystane do wzmacniania nieufności wobec instytucji publicznych, ekspertów i mediów, a tym samym stać się elementem szerszych działań destabilizacyjnych.

– Problemem przestaje być jedynie to, czy ktoś uwierzy w konkretną fałszywą informację. Dezinformacja medyczna staje się częścią działań, których celem jest osłabienie więzi obywateli z państwem i jego zdolności do reagowania w sytuacji kryzysowej – wyjaśniał dr Michał Marek, kierownik Zespołu Analiz Zagrożeń Zewnętrznych NASK.

Odpowiedź na tak złożone zjawisko nie może ograniczać się do jednej instytucji ani jednego rodzaju interwencji. Potrzebne są mechanizmy pozwalające szybko rozpoznawać narastające zagrożenie, uzgadniać sposób reakcji i docierać z wiarygodną informacją do miejsc, w których rozwija się fałszywa narracja. Zdaniem Marcina Bodio, dyrektora ds. polityki i komunikacji w MSD Polska, brakuje obecnie systemu wczesnego ostrzegania, który łączyłby działania podejmowane przez różne środowiska.

– Słowem kluczem jest koordynacja. Państwo, nauka, biznes i organizacje społeczne prowadzą wiele wartościowych działań, ale potrzebujemy mechanizmu, który je połączy. Jeżeli podobny zestaw argumentów pojawi się jednocześnie w różnych źródłach, osoba szukająca informacji będzie miała większą szansę trafić na wiarygodny przekaz – podkreślał Bodio.

Szybkość reakcji ma znaczenie, ale nie rozwiązuje problemu treści funkcjonujących w przestrzeni publicznej od wielu lat. Dlatego interwencje podejmowane po pojawieniu się fałszywego przekazu muszą być uzupełniane pre-bunkingiem, edukacją oraz systematycznym zwiększaniem dostępności wiedzy opartej na dowodach.

Rzetelne treści muszą być obecne w cyfrowym obiegu

W cyfrowym środowisku informacyjnym o tym, z jaką treścią zetknie się odbiorca, decyduje nie tylko wiarygodność źródła, lecz także mechanizm pozycjonowania, rekomendowania lub generowania odpowiedzi. Wyszukiwarka, platforma społecznościowa czy model językowy może stać się pierwszym ogniwem procesu prowadzącego do decyzji zdrowotnej. Jeżeli rzetelne materiały są w tych kanałach słabo reprezentowane, ich jakość nie przekłada się na rzeczywisty wpływ.

– Algorytmy nie dokonują jakościowej oceny informacji. W dużej mierze reagują na liczbę i popularność dostępnych treści. Dlatego musimy „karmić” internet faktami: systematycznie tworzyć materiały oparte na wiedzy naukowej i udostępniać je w kanałach, w których odbiorcy rzeczywiście szukają odpowiedzi. Na UMW przygotowujemy w tym celu serwis poświęcony mitom medycznym – mówiła dr Dorota Sikora.

Wyniki monitoringu pomagają wybierać zagadnienia wymagające eksperckiego wyjaśnienia. Pozwala to kierować komunikację UMW nie tylko do osób, które już korzystają ze źródeł akademickich, lecz także do odbiorców stykających się z informacjami o zdrowiu przede wszystkim w codziennym obiegu internetowym.

Edukacja jako działanie wyprzedzające

Długofalowym elementem odpowiedzi na dezinformację jest rozwijanie kompetencji zdrowotnych. Temu zagadnieniu poświęcono panel „Edukacja zdrowotna i zdrowie publiczne jako systemowe wsparcie walki z dezinformacją medyczną”, moderowany przez prof. Agnieszkę Piwowar, prorektor ds. studentów i dydaktyki UMW.

Uczelnia od ponad 20 lat kształci specjalistów zdrowia publicznego, a na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej prowadzi również kwalifikacyjne studia podyplomowe dla nauczycieli edukacji zdrowotnej. Zapleczem merytorycznym dla edukatorów jest licząca blisko 900 stron publikacja „Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli”, przygotowana przez ekspertów UMW.

Korzystanie z materiału ułatwia Asystent AI opracowany we współpracy z Connect4Kids. Narzędzie działa na podstawie zweryfikowanych treści z podręcznika, umożliwia zadawanie pytań w potocznym języku i odsyła użytkownika do fragmentów publikacji, na których została oparta odpowiedź.

Szerszym rozwinięciem działań edukacyjnych UMW jest projekt Centrum Odkryć Medycznych. Ma ono w interaktywny i angażujący sposób przybliżać wiedzę o zdrowiu, wyjaśniać mechanizmy powstawania dezinformacji medycznej oraz pokazywać, jak weryfikować informacje i podejmować świadome decyzje zdrowotne.

Hejt jako bariera obecności ekspertów

Praktyczny wymiar funkcjonowania w środowisku cyfrowym podjęli eksperci Katedry Psychiatrii UMW. Dr hab. Dorota Szcześniak, prof. UMW, oraz dr hab. Bartłomiej Stańczykiewicz, prof. UMW, poprowadzili warsztat „Hejt – skala zjawiska i sposoby ochrony”.

Uczestnicy pracowali nad rozpoznawaniem granicy między merytoryczną krytyką a atakiem personalnym. Poznawali zasady komunikacji deeskalacyjnej oraz sposoby reagowania na agresywne wiadomości, trolling, prowokacje, publiczne ośmieszanie i uporczywe podważanie kompetencji.

Temat pozostaje istotny również w kontekście dezinformacji. Naukowcy zabierający głos w sporach dotyczących zdrowia coraz częściej spotykają się nie tylko z polemiką, lecz także z próbami zastraszania lub dyskredytowania. Umiejętność ochrony własnych granic staje się więc jednym z warunków ich trwałej obecności w debacie publicznej.

Medycyna, system ochrony zdrowia i nowe technologie

Przedstawiciele Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu uczestniczyli również w debatach poświęconych neurologii, chorobom rzadkim i leczeniu chorób cywilizacyjnych.

Dr hab. Marta Waliszewska-Prosół z Kliniki Neurologii UMW wzięła udział w panelu „Neurologia w Polsce w kontekście Europejskiego Planu Zdrowia Mózgu”. Dyskusja dotyczyła kierunków rozwoju opieki neurologicznej oraz zmian systemowych potrzebnych do realizacji europejskich działań na rzecz zdrowia mózgu.

W rozmowach o chorobach rzadkich uczestniczyli prof. Marek Bolanowski, kierownik Katedry i Kliniki Endokrynologii i Chorób Wewnętrznych UMW, oraz prof. Krzysztof Kałwak, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej. Wśród poruszanych zagadnień znalazły się realizacja Planu dla Chorób Rzadkich, organizacja i finansowanie świadczeń oraz dostęp pacjentów do nowoczesnych terapii.

Dezinformacja powróciła w panelu Forum Ochrony Zdrowia „Dezinformacja medyczna a skuteczne leczenie chorób cywilizacyjnych. Co zrobić, żeby nie zalewały nas fake newsy medyczne”, w którym uczestniczyła dr Dorota Sikora. Rozmowa obejmowała narracje antyszczepionkowe i antystatynowe, pseudomedyczne zalecenia dotyczące stylu życia oraz sposoby przedstawiania wiedzy zgodnej z zasadami medycyny opartej na dowodach w formie zrozumiałej dla pacjentów.

Dużym zainteresowaniem uczestników Forum cieszyły się również stoiska UMW. W Strefie Dolnego Śląska zespół Centrum Odkryć Medycznych wraz ze studentami UMW prowadzili stoisko poświęcone dezinformacji medycznej. Rozmawiali z odwiedzającymi o tym, jak rozpoznawać niewiarygodne treści dotyczące zdrowia i prezentowali działania rozwijane przez COM. Z kolei na stoisku Centrum Transferu Technologii UMW można było poznać rozwiązania MedTech powstające na uczelni, przykłady współpracy naukowców z przedsiębiorcami oraz możliwości wspólnej realizacji projektów badawczo-rozwojowych. 

Od rozpoznania problemu do konkretnych działań

Obecność UMW w Karpaczu pokazała model, w którym badanie przestrzeni informacyjnej jest punktem wyjścia do dalszych działań. Dane pozwalają rozpoznawać narastające zagrożenia, wskazywać tematy wymagające głosu eksperta oraz projektować działania edukacyjne odpowiadające na rzeczywiste problemy odbiorców.

Poszczególne inicjatywy uczelni uzupełniają się: Barometr opisuje skalę i dynamikę dezinformacji, eksperci UMW wprowadzają rzetelną wiedzę do debaty publicznej, a projekty edukacyjne rozwijają umiejętność samodzielnej oceny informacji. Takie podejście pozwala przejść od reagowania na pojedyncze fałszywe przekazy do ograniczania ich wpływu na zachowania zdrowotne.

– Nie wyeliminujemy wszystkich fałszywych informacji, dlatego nie powinniśmy w ten sposób definiować sukcesu. Jego miarą musi być to, czy ludzie podejmują bezpieczniejsze decyzje: wykonują badania profilaktyczne, odpowiednio wcześnie zgłaszają się do lekarza i nie korzystają z pseudomedycznych porad. Każda taka decyzja ma znaczenie zarówno dla zdrowia konkretnej osoby, jak i dla całego społeczeństwa. Centrum Odkryć Medycznych ma włączać odbiorców w ten proces – nie tylko przekazywać im poprawne odpowiedzi, ale uczyć, jak sprawdzać źródła, rozpoznawać manipulację i krytycznie przyglądać się własnym ocenom. Nikt z nas nie jest całkowicie odporny na dezinformację, dlatego tych umiejętności nie zdobywa się raz na zawsze – podsumowała Wioletta Samborska, dyrektorka Centrum Odkryć Medycznych UMW.

fot. Krzysztof Ćwik/UMW

Autor: Aneta Bawiec Data utworzenia: 11.09.2026 Autor edycji: Aneta Bawiec Data edycji: 11.09.2026