Zanim rozwinie się otyłość
Jak wcześnie rozpoznać, że dziecku grozi nadwaga, otyłość lub niedobór masy ciała? Zespół Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu opracuje cyfrowe narzędzie, które ma pomóc ocenić to ryzyko i podpowiedzieć rodzicom, kiedy warto zmienić codzienne nawyki dziecka lub skonsultować się z lekarzem. Badacze połączą analizę kolejnych pomiarów wzrostu i masy ciała z informacjami o codziennych nawykach dziecka, a następnie sprawdzą trafność oceny i użyteczność wskazówek dla rodziców. Projekt uzyskał kwalifikację do finansowania w programie „Doktorat wdrożeniowy 2026”.
Doktorat wdrożeniowy będzie realizował lek. Jan Bajtek – absolwent UMW i lekarz odbywający szkolenie specjalizacyjne z endokrynologii i diabetologii dziecięcej. Jego tematyka ściśle łączy się z doświadczeniem klinicznym doktoranta oraz jego zainteresowaniami zawodowymi, obejmującymi m.in. otyłość dziecięcą, profilaktykę i medycynę stylu życia.
– Dzieci trafiają do nas zwykle wtedy, gdy otyłość jest już zaawansowana, nierzadko także z powikłaniami metabolicznymi. Skuteczność podejmowanych wówczas działań jest mniejsza, niż mogłaby być dwa lata wcześniej. Dlatego największą korzyścią projektu byłoby przekazanie rodzicowi konkretnego i pozbawionego oceniania sygnału w momencie, w którym stosunkowo niewielkie zmiany mogą jeszcze przynieść istotny efekt – mówi lek. Jan Bajtek.
Taki sygnał nie musi wynikać z jednego nieprawidłowego pomiaru. Czasem masa ciała dziecka nadal mieści się w normie, ale w kolejnych miesiącach zwiększa się zbyt szybko w stosunku do jego wzrostu. Dostrzeżenie tej zmiany wymaga porównania wyników z dłuższego okresu, z uwzględnieniem wieku i płci dziecka. Pełniejsza ocena ryzyka powinna obejmować również jego codzienne zachowania i uwarunkowania psychospołeczne.
Właśnie na tym ma się opierać rozwiązanie opracowywane w ramach doktoratu wdrożeniowego. Narzędzie ma wspierać profilaktykę i pomagać wcześnie rozpoznawać ryzyko zaburzeń masy ciała – zarówno nadwagi i otyłości, jak i niedoboru masy. Nie zastąpi diagnozy lekarskiej. Ma wskazywać sytuacje wymagające uważniejszej obserwacji albo konsultacji ze specjalistą.
Nie pojedynczy wynik, lecz kierunek zmian
Podstawą oceny będą aktualne i wcześniejsze pomiary wysokości oraz masy ciała. Znaczenie będzie miała nie tylko bieżąca wartość wskaźnika BMI, lecz także jej zmiany w czasie, oceniane na siatce centylowej, która pozwala odnieść wynik do wieku i płci dziecka.
– BMI odpowiada na pytanie, jak jest teraz, natomiast model ma pomóc ocenić, w którą stronę zmierza rozwój dziecka. To zasadnicza różnica. Chcemy uchwycić moment, w którym nie ma jeszcze podstaw do rozpoznania nadwagi, ale pojawia się tendencja wymagająca uwagi – mówi lek. Jan Bajtek.
Same pomiary nie pokażą jednak, co może wpływać na obserwowaną zmianę. Dlatego rodzic zostanie poproszony o wypełnienie krótkiego kwestionariusza dotyczącego m.in. regularności posiłków, słodzonych napojów, aktywności fizycznej, czasu spędzanego przed ekranem, długości i regularności snu oraz występowania nadwagi lub otyłości w rodzinie. Pytań ma być na tyle mało, aby ich wypełnienie nie było nadmiernym obciążeniem, ale wystarczająco dużo, by uchwycić najważniejsze czynniki ryzyka.
Osobną część mają stanowić pytania alarmowe. Nie będą wpływały na punktową ocenę ryzyka, lecz pomogą wychwycić sytuacje wymagające konsultacji lekarskiej niezależnie od wyniku – na przykład wtedy, gdy zmiana masy ciała może mieć podłoże hormonalne lub genetyczne. Mają także uwzględniać niepokojące zachowania związane z ograniczaniem jedzenia.
Informacja, która pomaga podjąć decyzję
Wynik nie ma być kolejnym ogólnym ostrzeżeniem kierowanym do rodziców. Narzędzie ma pokazać, które czynniki mogą mieć największe znaczenie w przypadku konkretnego dziecka i na co warto zwrócić uwagę w pierwszej kolejności.
Jeżeli na przykład BMI dziecka w ciągu roku wyraźnie przesunie się w górę na siatce centylowej, a z odpowiedzi rodzica będzie wynikało, że dziecko śpi zbyt krótko, często pije słodzone napoje i ma niewiele ruchu poza lekcjami wychowania fizycznego, aplikacja ma wskazać podwyższone ryzyko oraz obszary wymagające uwagi. Nie będzie rozpoznawała choroby, ustalała diety ani podejmowała decyzji terapeutycznych. Ma natomiast pomóc ocenić, czy wystarczy dalsza obserwacja, czy problem warto omówić podczas bilansu zdrowia lub konsultacji lekarskiej.
– Rodzic nie potrzebuje kolejnego ogólnego komunikatu, że dziecko powinno zdrowiej się odżywiać i więcej ruszać. Takie zalecenia są powszechnie znane, ale trudno przełożyć je na codzienne działania. Chcemy wskazać te dwa lub trzy czynniki, które w konkretnej sytuacji mogą mieć największe znaczenie. Informacja ma być użyteczna i pozbawiona oceniania – podkreśla lek. Jan Bajtek.
Znaczenie wczesnego rozpoznania problemu podkreśla dr Agnieszka Zubkiewicz-Kucharska, promotorka pomocnicza doktoratu.
– Wobec narastającej epidemii otyłości bardzo ważne jest, aby problem zidentyfikować i nazwać odpowiednio wcześniej, bo wcześniejsza diagnoza to w konsekwencji łatwiejsze i skuteczniejsze leczenie. W taką filozofię wpisuje się projekt lek. Jana Bajtka, mający na celu znalezienie i zwalidowanie modelu ryzyka nieprawidłowego rozwoju dziecka – rozwinięcia się nadmiernej masy ciała lub jej niedoboru. Poza uwzględnieniem danych antropometrycznych z kolejnych pomiarów model weźmie pod uwagę dane z kwestionariusza wypełnianego przez rodziców, zawierającego pytania o powszechnie znane czynniki ryzyka otyłości, jak odżywianie czy aktywność fizyczna, ale również o te, które w przestrzeni publicznej mogą nie być kojarzone z otyłością, np. sen. Atutem tego modelu ma być jego prostota i szeroka dostępność dla rodziców, którzy w aplikacji będą mogli śledzić zdrowotne losy dziecka i w razie potrzeby, poza wiarygodną informacją o ewentualnym ryzyku medycznym, otrzymają także rzetelne wskazówki co do dalszego postępowania – mówi dr Agnieszka Zubkiewicz-Kucharska.
Od pomysłu do rozwiązania sprawdzonego w praktyce
Nadzór naukowy nad doktoratem sprawuje prof. Robert Śmigiel. Projekt będzie realizowany w Katedrze i Klinice Pediatrii, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Metabolicznych UMW we współpracy z firmą Connect 4 Kids. Stworzona przez nią platforma TheKidly jest już wykorzystywana w ponad 900 placówkach oświatowych oraz przez ponad 4200 rodziców. Dzięki temu zespół będzie mógł sprawdzić nowe rozwiązania w praktyce i ocenić ich użyteczność z perspektywy rodzin.
– Doktorat wdrożeniowy ma tę zaletę, że pytanie badawcze od początku stawiamy tak, by odpowiedź mogła trafić do codziennej praktyki. Klinika wnosi wiedzę o tym, jak przebiega rozwój dziecka i kiedy potrzebna jest interwencja. Partner technologiczny daje możliwość dotarcia do rodzin tam, gdzie dziecko spędza dużą część dnia. Zależy nam, żeby narzędzie kierowało uwagę tam, gdzie jest naprawdę potrzebna, zamiast dokładać rodzicom kolejnych niepokojących komunikatów – mówi prof. Robert Śmigiel.
Najpierw zespół wybierze zmienne, opracuje kwestionariusz i rozpocznie zbieranie danych, które posłużą do przygotowania modelu oceny ryzyka. Na tej podstawie powstanie prototyp. W jego testach wezmą udział użytkownicy platformy TheKidly, którzy zgodzą się uczestniczyć w badaniu. Zespół oceni poprawność modelu oraz użyteczność narzędzia: sprawdzi, czy prawidłowo rozróżnia ono poziomy ryzyka, czy jego wskazania odpowiadają zmianom obserwowanym u dzieci oraz czy wyniki i zalecenia są zrozumiałe dla rodziców. Badania będą prowadzone za zgodą rodziców lub opiekunów i z uwzględnieniem wymagań dotyczących ochrony danych zdrowotnych dzieci.
– Chciałbym, żeby wyraźnie wybrzmiało, że jest to projekt badawczy. Skuteczność narzędzia zamierzamy zweryfikować, a nie zakładać z góry. Dopiero przeprowadzone badania pokażą, czy proponowany model może znaleźć zastosowanie w praktyce – podkreśla lek. Jan Bajtek.
UMW uzyskał wstępną kwalifikację do finansowania dwóch projektów w programie „Doktorat wdrożeniowy 2026”. Jeden dotyczy opisanego w artykule narzędzia do oceny ryzyka zaburzeń masy ciała u dzieci. Drugi, który będzie realizowała doktorantka Klaudia Diaków, ma zapewnić cyfrowe wsparcie pacjentom przygotowującym się do planowanych zabiegów.
W całym programie wstępnie zakwalifikowano do finansowania 185 spośród 405 projektów, czyli 45,7 proc. wniosków uwzględnionych na liście rankingowej.
fot, Tomasz Walów/UMW